Tolerancja dla wybranych

Tolerancja dla wybranych

Obserwuję lincz medialno-internetowy na pani poseł Pawłowicz i zastanawiam się, jak ci sami ludzie, którzy oburzają się na żarty z pani poseł Grodzkiej, potrafią teraz wylewać pomyje na panią Pawłowicz. No chyba, że w myśl hasła "nie toleruję ludzi nietolerancyjnych".
Debata o związkach partnerskich – abstrahując już od faktu, iż politycy powinni się zająć raczej bezrobociem, katastrofą w służbie zdrowa i decyzjami ekonomicznymi podejmowanymi w Brukseli, faktycznie zostawiła niezapomniane wrażenie, poziom dyskusji sięgnął dyskursu straganowego, najdelikatniej rzecz ujmując. I to po obu stronach.

Dokładnie posłuchałam różnych wystąpień. W tym wystąpienia poseł Pawłowicz. I choć w wielu punktach – tak, jestem moherem i kwalifikuję się do wysłania na stos w trybie przyśpieszonym – zgadzałam się z jej argumentami, to retoryka i zacietrzewienie wzbudziło we mnie niesmak. Można być przeciwko związkom partnerskim, zwłaszcza homoseksualnym, nie trzeba jednak przy okazji obrażać ludzi, których to dotyczy. I rzeczywiście niektóre sformułowania były niedopuszczalne.

Ale to, co się stało później w przestrzeni publicznej, zwłaszcza internetowej, budzi we mnie co najmniej taki sam niesmak. Argumenty typu "stara bezdzietna stara panna" (że przytoczę najbardziej subtelne z określeń), szydzenie z wyglądu, sytuacji prywatnej, są poniżej pasa. I tak, jak nie podobają mi się chamskie żarty na temat wyglądu poseł Grodzkiej, tak nie podobają mi się równie chamskie żarty na temat poseł Pawłowicz. Co jednak ciekawe, na ogół opowiadają je ci sami ludzie, którzy jakże się oburzają na śmiechy z Grodzkiej. I którzy owijają się w dzień i w nocy transparentem tolerancji.

Potrafię jeszcze zrozumieć wulgarny i dosadny dyskurs – hmm, brzmi to jak oksymoron – kibiców i chuliganów. Oni nie mają pretensji do bycia elitami i uchodzenia za światowych. Ale w ustach ludzi, którzy uważają się za postępowych, światowych i tolerancyjnych jest to co najmniej dziwne. Bo jeżeli domagają się tolerancji i walki z "mową nienawiści", to powinni zacząć od samych siebie. No chyba, że przyświeca im myśl "nie toleruję ludzi nietolerancyjnych".

Ta zasada usprawiedliwia wszelkie innego typu wulgarne ataki na "oszołomów", czy to będą krewni ofiar katastrofy pod Smoleńskiej domagający się rzetelnego śledztwa, czy to będą zebrani pod krzyżem na Nowym Świecie, czy też wreszcie politycy z prawej strony sceny politycznej. Ich wymogi stawiane przez tolerancję nie obowiązują i można im bezkarnie nabluzgać, nie tracąc dobrego mniemania o sobie i swoim dobrym smaku.
Powtarzam raz jeszcze, nie akceptuję chamstwa w dyskursie publicznym, ale poprzeczkę stawiam wyżej w stosunku do środowisk, chcących uchodzić za oświecone.

Ostatnie wpisy

  • Kosowo - symbol wstydu i głupoty 17 lut 2013 Pięć lat temu, gdy Kosowo jednostronnie ogłosiło swoją niepodległość, Serbia straciła historyczną kolebkę. Te z krajów Unii Europejskiej, które uznały tę niepodległość, straciły nie tylko honor ale również rozsądek. To nie zbrodnia – to coś gorszego. To głupota.
  • Belgijska melancholia i język niderlandzki 12 sty 2013 Zaintrygowała mnie książka Marka Orzechowskiego "Belgijska melancholia", poświęcona właśnie Belgii. I choć mieszkam w tym kraju od ponad siedmiu lat, dowiedziałam się rzeczy, których wcześniej nie znałam. I inaczej popatrzyłam na roszczenia "flamandzkich nacjonalistów".
  • Euro, Europo! 31 gru 2012 2012 rok zostanie zapamiętany jako czas kryzysu i zacieśniającej się coraz bardziej integracji ekonomicznej Unii Europejskiej. I tu na dwoje babka wróżyła, bo według jednych kryzys był wynikiem nadmiernej integracji, inni zaś widzą w kryzysie pretekst do integracji.
  • Hodowanie potwora 16 gru 2012 Na marginesie strzelaniny w amerykańskiej szkole znów zastanawiam się nad rolą mediów. Na ile media, poprzez pisanie/pokazywanie/mówienie o czymś, przyczyniają się do popularyzacji tego zjawiska? Czy gdyby mordercy pozostawali bezimienni byłoby mniej seryjnych morderstw? I czy...
  • Święte krowy i prawdziwe tabu 8 gru 2012 Pielęgniarka, która padła ofiarą prowokacji dziennikarskiej i ujawniła dane o zdrowiu księżnej Kate popełniła samobójstwo. Za jej śmierć nie powinno się obwiniać dziennikarzy lecz tych, którzy ze zwykłej kobiety – żony księcia Williama - zrobili świętą krowę i wywołali...