Rygor w prawie pustych hotelach, agresywna obsługa. Tak zniechęcają do przylotu na Kanary

Rygor w prawie pustych hotelach, agresywna obsługa. Tak zniechęcają do przylotu na Kanary

Fuerteventura. Promenada w Morro Jable
Fuerteventura. Promenada w Morro Jable / Źródło: Shutterstock / Pawel Kazmierczak
Gdyby Wyspy Kanaryjskie były odrębnym państwem, ich mieszkańcy żyliby teraz w skrajnej nędzy. Zdecydowaną większość rynku pracy na archipelagu stanowi turystyka, obecnie działająca w szczątkowej postaci. Kanaryjczyków ratuje kroplówka z Madrytu, a raczej rurociąg z płynącymi pod oceanem banknotami. Socjalistyczno-komunistyczny rząd sprawił, że mieszkańcy mają już zapoczątkowane pandemią ponad roczne, płatne wakacje.

Promenada nad oceanem w San Augustin na Gran Canarii ciągnie się kilometrami do miejscowości Playa del Ingles. Przed pandemią przechadzały się tu tłumy, zatrzymując w knajpkach przy plaży i odwiedzając sklepiki ze wszystkim. Teraz jedna osoba na kilkaset metrów z prawidłowo noszoną maseczką. Zdecydowana większość to mieszkańcy wyspy, turystów nie widać i nie słychać. Widać błąkające się koty o różnym umaszczeniu. Na murku starsza pani daje im jedzenie. Prawie wszystkie restauracje, bary i sklepy zamknięte. Zniknęli afrykańscy przybysze oferujący podrabiane zegarki i perfumy. Playa del Ingles, znany turystyczny kurort przypomina Czarnobyl. W niektórych zamkniętych hotelach trwają prace remontowe. To jedyna forma życia i pracy.

Formalnie bezrobocie na Kanarach to 25 procent. Najwyższe wśród młodych ludzi do 25 roku życia, aż połowa z nich korzysta z zasiłków.

Realnie dużo wyższe. 80 procent mieszkańców żyło z turystyki, pozostali z uprawy owoców, rybołówstwa, przemysłu stoczniowego. Teraz turystyka, to 15 procent tego co było. Otwarty jest co dziesiąty hotel. Na południu Gran Canarii hotele zapełniają się tylko w weekendy. Przyjeżdżają mieszkańcy Las Palmas, stolicy wyspy. Z czego żyją pracownicy sektora turystycznego? Zatrudnieni przed pandemią na etat, dostają od państwa zasiłek w wysokości 80 procent wynagrodzenia. Tak jest od marca ubiegłego roku.

To dużo, bo nie pracując nie wydajesz na dojazdy do pracy, lunche w zakładzie pracy, czy nową garderobę. Prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą liczyć mogą na 660 euro miesięcznie plus składka emerytalno-zdrowotna. Do tego, od ponad roku nie trzeba spłacać rat kredytowych. Firmy dostają pieniądze z kolejnych tarcz, przy czym podobno jest to mocno uznaniowe i upolitycznione. Niektórym nawet nie opłaca się otwierać biznesu, gdyż przekraczając dochód ponad 7 tysięcy euro przez pół roku, musieliby zwrócić pieniądze pobrane z tarczy.

Pracować nie ma dla kogo, a nawet nie bardzo jest po co. Madryt zadbał o mieszkańców archipelagu.

Przy okazji pytam polskich rezydentów na wyspie, skąd takie silnie lewicowe preferencje Hiszpanów? Skąd bliskie są im marksistowskie idee? Widzę uśmiech i słyszę proste wyjaśnienie: tak jak w Polsce, nie chodzi o żadne idee, tylko o rozdawane pieniądze, które przekładają się na wyborcze preferencje.

Kanaryjczycy nawet dziwią się skalą pomocy nie pojmując, skąd rząd ma na to środki.

Pytam o maseczki. Dlaczego na prawie pustej promenadzie czy przy basenie wszyscy w prawidłowo noszonych maseczkach? Polscy przewodnicy tłumaczą, że przepisy są rygorystycznie egzekwowane. Za niestarannie nałożoną maskę od razu mandat 100 euro, za odmowę założenia 600 euro, lub więcej. Recydywiści popłacili już nawet 6 tysięcy euro za mandaty. Godzinę policyjną zniesiono dopiero w ubiegłym tygodniu. Gdy ilość infekcji wzrośnie do określonego pułapu, obostrzenia mogą się nasilić. Mieszkańcy po prostu się boją. Poza tym Hiszpanom bliskie jest donosicielstwo i posłuszeństwo wobec władzy.

Rygor w prawie pustym hotelu wygląda groteskowo. Tylko przez pierwszą godzinę spędzoną w ogrodzie przy basenie, cztery razy obsługa hotelu zwracała mi uwagę, że maseczka na brodzie, to tutaj nie przejdzie.

Przed wejściem do restauracji . Obsługa jest wręcz agresywna, gdy robisz coś nie tak. Nie jest to miłe. To jest nawet absurdalne. Żeby przylecieć do Hiszpanii trzeba mieć ważny test i to nie antygenowy, tylko molekularny czyli PCR. Praktycznie można przyjąć, że w hotelu są tylko zdrowi, nie ma jak się zarazić. Utrzymując tak rygorystyczne przepisy, gospodarze wręcz zniechęcają do przylotu na Kanary. A może właśnie o to chodzi. Może wygodniej żyje się na zasiłku?

Źródło: Wprost
+
 13

Ostatnie wpisy

  • 2900 na rękę to klasa średnia? „Oto prawdziwy cel Patkowskiego” 8 lip 2021, 11:45 Jeśli narzekasz na swój los, niskie zarobki, brak mieszkania, perspektyw zawodowych, to zamiast otwierać flaszkę w celu poprawienia nastroju, posłuchaj co ma do powiedzenia Piotr Patkowski, złote dziecko PiS, 29-letni wiceminister finansów, zwany też żartobliwie Harrym...
  • Lewandowski to ideał. Ci piłkarze się stoczyli. „To nie jest ranking patologii” 24 maj 2021, 15:49 Uporządkowane życie rodzinne, rygorystyczna dieta, ciekawie inwestowane pieniądze, logiczne i kulturalne wywiady. Robert Lewandowski to ideał. Lecz właśnie dziś, ciesząc się z sukcesów najbardziej znanego polskiego piłkarza, wspomnijmy też tych, co się stoczyli.
  • Dzwonią do każdego, ukrywanie się nie ma sensu. „Ich metody działania szokują” 5 maj 2021, 13:17 To się chyba fachowo nazywa telemarketing. Dzwonią z dziwnych numerów i namawiają. Są tak wyszkoleni, że trudno ich się pozbyć. Jak ktoś wykonuje pracę, w której zawsze może zadzwonić nowy klient ze zleceniem, słabo jest anonimów nie odbierać. Niestety, to przeważnie nie nowi...
  • Wyznaję: jestem podatkowym recydywistą 24 mar 2021, 10:03 Absolutnie nie chodzi o moją działalność gospodarczą ani firmę. Tu podatki płacę co do grosza i terminowo. Płacę też podatki od przychodów z wynajmu mieszkań, które stanowią moją, zbliżającą się wielkimi krokami, emeryturę. Tak – bo na państwową, mimo iż łożę na nią od...
  • Knajpy dla zaszczepionych, inni popiją na murku 25 sty 2021, 17:39 Nadzieje są oczywiste. Na przełomie roku odtrąbiono triumf nauki nad pandemią, choć wciąż niczego nie możemy być pewni. Po początkowej euforii przyszło rozczarowanie. Proces szczepień trwać będzie długie miesiące, o ile nie lata.