Konflikt na Ukrainie ustabilizował się. Strony, czyli terroryści i wojska rządowe, okopały się na pozycjach. Od czasu do czasu ktoś wystrzeli, przyjedzie jakiś konwój, albo nastąpi uroczysta wymiana jeńców. Nikt nic nie produkuje, nie ma żniw, a cywile albo uciekają, albo wegetują.
Dziennikarze, np. w Polsce, wypytują przeróżnych ludzi, najczęściej pseudoekspertów od spraw ukraińskich, np. p. Kowala, p. Waszczykowskiego, Siwca, i innych, co tak właściwie się teraz dzieje. A oni recenzują i powtarzają to co rano napisały media, tak na marginesie, bardzo często również pseudoprofesjonalnie.
Zadajmy to pytanie: o co właściwie chodzi???
Chodzi wyłącznie o różnicę pojmowania cywilizacji. Dla każdego władcy Rosji, a znamy przecież historię, nigdy nie liczył się człowiek, jego życie, zdrowie, jakakolwiek przyszłość. W XX –wiecznej Rosji istniał car – bóg, później Sekretarz KC - bóg, chłop pańszczyźniany i homosovieticus – pokorny, złamany przez system obywatel. Z kolei każdy poddany, czy był bojarem, chłopem czy kagiebistą, a dzisiaj zielonym ludzikiem, za przyzwoleniem swojego Pana nie miał szacunku dla własności i życia innego człowieka. Przecież w Rosji nigdy nie było ksiąg wieczystych. Akt własności był spisany na papierze. Kto miał papier ten miał ziemię. W tej logice cywilizowany świat stracił: Kuryle, część Zakaukazia, a ostatnio część Mołdawii, Gruzji, Krym. Wcześniej Okręg Królewiecki, polskie kresy, część Słowacji, a jeszcze wcześniej Karelię.
Co spotykało podbite narody? Gwałt i śmierć. Wyjątkiem byli Polacy, ponieważ jeden z władców o nazwisku Stalin, uknuł w swoim niezbyt ukrwionym mózgu ideę poróżnienia Polaków i Niemców na zawsze. Przesunął granicę Polski na zachód. I jak dzisiaj widzimy z obecności Polski w Unii i w NATO oraz doskonałych stosunków Polska – Niemcy, ten plan mu nie wyszedł.
Wracając do spraw ukraińskich. Do 1991 roku nigdy nie istniało Państwo Ukraińskie. Od kilku stuleci tereny dzisiejszej Ukrainy były opanowane przez myślenie pozbawione elementarnego szacunku do życia człowieka i jego własności. Państwo Ukraińskie, gdy powstało, przez wiele lat szukało właściwej drogi. Jego obywatele miotali się pomiędzy pomysłami na państwo europejskie bądź postsowieckie. Byli wielokrotnie zdradzani przez elity i systematycznie okradani przez korzystających z postsowietyzmu oligarchów. Jednak większość obywateli Ukrainy poprzez krwawy majdan postanowiła iść drogą cywilizacji zachodniej. Ponieważ cywilizacja, którą my reprezentujemy, charakteryzuje się szacunkiem do życia, zdrowia i majątku człowieka. Zgodnie z zasadą – jeżeli pracujesz to masz prawo posiadać. I aby mieć nie musisz gwałcić, zabijać, kraść.
Determinacja Ukrainy dążąca do standardów europejskich jest widoczna. Szczególnie po aneksji Krymu. W tej aneksji nieważne było zabrane terytorium, ale to, że starą kacapską metodą pozbawiono tysiące ludzi prawa własności do ziemi, budynków, mienia ruchomego. Dziwi mnie to, że do tej pory w dyskusjach temat ten pozostał nie poruszony.
Tak więc linia frontu, która przebiega dziś pod Ługańskiem czy Donieckiem, to tak naprawdę linia frontu pomiędzy cywilizacją zachodnią a kacapami, którzy martwym żołnierzom zdejmują zegarki i buty.
Zadajmy to pytanie: o co właściwie chodzi???
Chodzi wyłącznie o różnicę pojmowania cywilizacji. Dla każdego władcy Rosji, a znamy przecież historię, nigdy nie liczył się człowiek, jego życie, zdrowie, jakakolwiek przyszłość. W XX –wiecznej Rosji istniał car – bóg, później Sekretarz KC - bóg, chłop pańszczyźniany i homosovieticus – pokorny, złamany przez system obywatel. Z kolei każdy poddany, czy był bojarem, chłopem czy kagiebistą, a dzisiaj zielonym ludzikiem, za przyzwoleniem swojego Pana nie miał szacunku dla własności i życia innego człowieka. Przecież w Rosji nigdy nie było ksiąg wieczystych. Akt własności był spisany na papierze. Kto miał papier ten miał ziemię. W tej logice cywilizowany świat stracił: Kuryle, część Zakaukazia, a ostatnio część Mołdawii, Gruzji, Krym. Wcześniej Okręg Królewiecki, polskie kresy, część Słowacji, a jeszcze wcześniej Karelię.
Co spotykało podbite narody? Gwałt i śmierć. Wyjątkiem byli Polacy, ponieważ jeden z władców o nazwisku Stalin, uknuł w swoim niezbyt ukrwionym mózgu ideę poróżnienia Polaków i Niemców na zawsze. Przesunął granicę Polski na zachód. I jak dzisiaj widzimy z obecności Polski w Unii i w NATO oraz doskonałych stosunków Polska – Niemcy, ten plan mu nie wyszedł.
Wracając do spraw ukraińskich. Do 1991 roku nigdy nie istniało Państwo Ukraińskie. Od kilku stuleci tereny dzisiejszej Ukrainy były opanowane przez myślenie pozbawione elementarnego szacunku do życia człowieka i jego własności. Państwo Ukraińskie, gdy powstało, przez wiele lat szukało właściwej drogi. Jego obywatele miotali się pomiędzy pomysłami na państwo europejskie bądź postsowieckie. Byli wielokrotnie zdradzani przez elity i systematycznie okradani przez korzystających z postsowietyzmu oligarchów. Jednak większość obywateli Ukrainy poprzez krwawy majdan postanowiła iść drogą cywilizacji zachodniej. Ponieważ cywilizacja, którą my reprezentujemy, charakteryzuje się szacunkiem do życia, zdrowia i majątku człowieka. Zgodnie z zasadą – jeżeli pracujesz to masz prawo posiadać. I aby mieć nie musisz gwałcić, zabijać, kraść.
Determinacja Ukrainy dążąca do standardów europejskich jest widoczna. Szczególnie po aneksji Krymu. W tej aneksji nieważne było zabrane terytorium, ale to, że starą kacapską metodą pozbawiono tysiące ludzi prawa własności do ziemi, budynków, mienia ruchomego. Dziwi mnie to, że do tej pory w dyskusjach temat ten pozostał nie poruszony.
Tak więc linia frontu, która przebiega dziś pod Ługańskiem czy Donieckiem, to tak naprawdę linia frontu pomiędzy cywilizacją zachodnią a kacapami, którzy martwym żołnierzom zdejmują zegarki i buty.