O tym, że Pendolino nie jeździ z Warszawy do Berlina wiemy wszyscy. I nie ma sensu zastanawiać się dlaczego tak jest. To, że w ogóle jakiekolwiek pociągi jeżdżą z Warszawy do Berlina należy rozpatrywać jako cud.
Ten rok przejdzie do historii polskich kolei jako pierwszy od 1846 roku, w którym nie ma bezpośredniego połączenia z Wrocławia do Berlina oraz jako rok, w którym zlikwidowano połączenie kolejowe Wrocław – Drezno.
Może należy uznać kwestie ekonomiczne braku tych połączeń jako zasadne w sensie lokalnym. Ale czy jest w stanie ktoś wytłumaczyć dlaczego nie ma ani jednego pociągu np. ze Lwowa, przez Rzeszów, Kraków, Katowice, Opole, Wrocław do Berlina i dalej lub do Drezna i dalej?
Jeszcze kilka lat temu jeździł pociąg relacji Świnoujście – Przemyśl, o wdzięcznej nazwie „Przemyślanin”. Wprawdzie był wykorzystywany głównie przez studentów dojeżdżających lokalnie, ale był również wykorzystywany przez dziesiątki czy nawet setki osób, które podróżowały pomiędzy Ukrainą i Wrocławiem, aby stamtąd kontynuować podróż dalej na zachód. Eliminując te połączenia kolej stworzyła - nie tylko z naszego kraju - zaścianek Europy.
Może należy uznać kwestie ekonomiczne braku tych połączeń jako zasadne w sensie lokalnym. Ale czy jest w stanie ktoś wytłumaczyć dlaczego nie ma ani jednego pociągu np. ze Lwowa, przez Rzeszów, Kraków, Katowice, Opole, Wrocław do Berlina i dalej lub do Drezna i dalej?
Jeszcze kilka lat temu jeździł pociąg relacji Świnoujście – Przemyśl, o wdzięcznej nazwie „Przemyślanin”. Wprawdzie był wykorzystywany głównie przez studentów dojeżdżających lokalnie, ale był również wykorzystywany przez dziesiątki czy nawet setki osób, które podróżowały pomiędzy Ukrainą i Wrocławiem, aby stamtąd kontynuować podróż dalej na zachód. Eliminując te połączenia kolej stworzyła - nie tylko z naszego kraju - zaścianek Europy.