Czy opublikujemy rysunki

Czy opublikujemy rysunki

Dodano:   /  Zmieniono: 
Patrzyłem w ekran telewizora. Rozstrzelanie zespołu redakcyjnego „Charlie Hebdo” wywołało we mnie potok słów. Bardzo emocjonalnych. W redakcji, od szefa działu Świat, usłyszałem: „Przecież jesteśmy otwartą i tolerancyjną demokracją i nie możemy…”. Mam ten sam pogląd co Oriana Fallaci – że nie potrafimy się przeciwstawiać narastającemu radykalizmowi islamskiemu. Uważam tak jak ona, że „Europa nie jest już Europą, ale Eurabią, która z powodu uległości wobec wroga, islamskiego nazizmu, kopie swój własny grób”. I nie ma to nic wspólnego z nienawiścią rasową i religijną czy z ksenofobią.
Prawda jest niestety inna od tej, którą próbuje nam się wmawiać, głosząc hasła o łatwej możliwości współistnienia kultury islamu i Europy. Dopiero poważny kryzys pokazuje, że całe to agitowanie za multi-kulti jest nic niewarte.

Kiedy zapytano mnie, czy w geście solidarności opublikujemy rysunki z „Charlie Hebdo”, odpowiedziałem, że nie wszystkie nadają się do druku. Nie jestem zwolennikiem takiej formy dziennikarstwa, są wartości, z których nie należy kpić. Choć szef działu Świat przekonuje: „We Francji tak radykalny przekaz ma swoje stałe, pełnoprawne miejsce w debacie publicznej”. (s. 14)

Opisujemy historię jednego z polskich bossów narkotykowych, który zmarł w więziennej celi po tym, jak spadł z pryczy. O jego śmierci mówiono mi wprost, że pozbyto się człowieka, który mógł doprowadzić trójmiejskie elity za kraty. W nieszczęśliwy wypadek nie wierzy nikt, poza prokuratorem. (s. 34)

System opieki zdrowotnej w Polsce opiera się na kilku tysiącach lekarzy rodzinnych. Tymczasem minister zdrowia nazywa ich szantażystami. Trudno się dziwić, że wielu z nich woli wyjechać za granicę i tam pracować. (s. 25)

Prokuratura Okręgowa w Łodzi znów wezwała mnie na przesłuchanie w sprawie stosowania przemocy wobec prokuratorów i funkcjonariuszy w dniu wejścia ABW do redakcji „Wprost”. Poprzednie trwało wiele godzin i było rejestrowane kamerą. Inaczej niż krótkie przesłuchania byłego szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza, prezesa NBP Marka Belki czy Sławomira Nowaka. Na przesłuchania wezwano też szefa działu Śledczego „Wprost” Michała Majewskiego i prezesa wydawnictwa Michała Lisieckiego. Czyżby miał się spełnić najbardziej kuriozalny scenariusz, że to my, jako jedyni, będziemy oskarżeni w sprawie afery podsłuchowej?

Ostatnie wpisy

  • Za aferę ukarać dziennikarzy? 16 mar 2015 Za aferę ukarać dziennikarzy? Prokuratura zamierza rozważyć, czy dziennikarzom, którzy ujawnili aferę taśmową, nie postawić zarzutów karnych – dowiedział się „Wprost”.
  • Sprawa taśm jest niebezpieczna dla państwa 9 mar 2015 W czerwcu 2014 r. ujawniliśmy we „Wprost” sześć nagrań, których dokonano w dwóch warszawskich restauracjach. W zeszłym tygodniu wyszło na jaw, że kilka tygodni temu Centralne Biuro Antykorupcyjne przekazało prokuraturze 11 kolejnych podsłuchanych rozmów.
  • Prawdziwe milczenie owiec 1 mar 2015 Kiedy media piszą o molestujących księżach, wierzymy anonimowym źródłom. Wobec kolegi zachowujemy się inaczej – mówi nam Ewa Wanat, redaktorka naczelna Polskiego Radia "RdC”. Przeraziło ja milczenie mediów po pierwszym artykule "Ukryta prawda”. –...
  • Tę zmowę milczenia trzeba było przerwać 23 lut 2015 Środowisko dziennikarskie bardzo uważnie przygląda się Kościołowi, jak radzi sobie (lub nie) w ostatnich latach z seksualnymi skandalami. Teraz pora na dziennikarzy, by pokazali własną dojrzałość w tej trudnej materii” – pisze na łamach "Gazety Wyborczej”...
  • Latkowski: Dlaczego piszemy o Durczoku? 16 lut 2015 Dlaczego zajęliśmy się sprawą Kamila Durczoka i jego zachowań? Nie interesuje nas, kto ma z kim romans, kto z kim sypia i czy przypina się do łóżka kajdankami. To prywatne sprawy. Jeśli jednak w grę wchodzą biały proszek i interwencje policji, zaczyna się inna rozmowa.