Wreszcie doczekałem się ODWETU!

Wreszcie doczekałem się ODWETU!

Wybitny oficer wywiadu musi być wybitnym manipulatorem (VVS s. 300)

Wreszcie doczekałem się ODWETU! Zawsze po lekturze książki VVS czuję się jak bokser po ciężkiej walce z większym i mocniejszym przeciwnikiem (VVS - nie jest moim rywalem). Niby dotrwałem do końca spotkania, ale mam „rozkwaszoną kichawę i oklepane wary”. Moje obolałe członki to mózg i czerwone oczy po nieprzespanej nocy. Mimo intelektualnego łomotu, nie mogłem oderwać się od książki. Styl pisarski, prosty i czysty, język narracji oraz fabuła pokazująca nikczemność polityków i oficerów wywiadu, to silne spoiwo książki.

W „Odwecie” jak i poprzednich książkach Autora, aż skrzy się od „złotych myśli” i spostrzeżeń, które niby znane i powszechne, w kontekście fabuły brzmią złowrogo. „Być politykiem jest bardzo łatwo, czasami wystarczy tylko być”. (s.132). Wystarczy popatrzeć w TV by zobaczyć twarze wyrażające niewiele, bądź wcale „niewyrażające”. Można usłyszeć wypowiedzi rodzimych Chryzostomów – Złotowargich i wszystko jasne.

Autor długie lata pracował w służbach wywiadowczych, więc ma doświadczenie, które pozwala mu na kreowanie opinii: „Gołym okiem widać, że niektórzy kluczowi politycy nie realizują narodowego interesu Polski i niemal otwarcie działają na korzyść obcego mocarstwa”. (s.141) Afera w Polskiej Grupie Zbrojeniowej SA; osadzenie w Areszcie Śledczym „barana ofiarnego” nazywanego „pieszczoszkiem byłego ministra”; wiele mówiący wynik 27:1, który nie dotyczy meczu w piłkę ręczną. Obecnie słyszymy wiele enuncjacji, które wywołują gorące dyskusje w środkach masowego rażenia.

VVS, w każdej książce, stara się ujawnić powody kierujące pazernymi na władzę i kasę, mendami. Tym razem opisuje postacie fikcyjnych polityków z najwyższej półki Najjaśniejszej, ale wiele osób, jak przypuszczam, odbierze fabułę jako opluwanie ad personam, ale na to Autor jest przygotowany. „Po raz pierwszy dotarło do niej z taką mocą, co to znaczy znaleźć się na terenie przeciwnika. Zrozumiała, jaka dzieli ją teraz przepaść od tej pani naczelnik, która zza biurka wydawała wyroki bez prawa odwołania. Taka prosta sprawa, a uczy pokory bardziej, niż lata spędzone w Centrali”. (s.448)

Bardzo wymowne słowa Autora, można je zastosować do każdego rodzaju pracy, ale na „szpiegowskim polu” jest szczególnie ważne. W którymś z wywiadów VVS porównał służby wywiadowcze do układu nerwowego w organizmie. Uszkodzony system potrafi sparaliżować całe ciało, a leczenie jego jest trudne i uciążliwe. Raport byłego ministra obrony narodowej spowodował paraliż, z którego RP nie wyjdzie przez wiele następnych lat. W wielu krajach Agencja Wywiadu utraciła kilkuset TW. Dowiedziałem się o tym przypadkiem, że w dalekim Pakistanie odmowę współpracy zgłosiło około 100 miejscowych agentów! „Im więcej dowodów, że fałszerstwo jest fałszerstwem, tym więcej ludzi wierzy, że to prawda jak mówi klasyk”. (s.418) VVS czasami podpiera się Umberto Eco, a zwłaszcza „Cmentarzem w Pradze”, które jest ponoć „biblią wszystkich szpiegów”… i za to też go lubię.

Autor, nie pierwszy raz, „przejechał się” po samej Agencji, co pewnie przysporzy mu kilku nowych wrogów w środowisku wywiadowczym, ale VVS jest już na emeryturze (dezubekizacyjnej?), ma medal od Prezydenta Obamy i order od Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, wyróżnienia od Izraela i Wielkiej Brytanii oraz 600 000 sprzedanych książek. Jak zacznie sprzedawać książki na zachodzie to wrogów mu przybędzie. W „Odwecie” poruszył mnie szczególnie akapit, w którym Autor pisze o Polakach: „Żadni Niemcy, Szwedzi czy Francuzi nie pojmą, dlaczego ludzie, którzy swoją lekkomyślnością i brakiem profesjonalizmu doprowadzili do zagłady własnego miasta, honorowani są ulicami i placami”. (s. 400) Zgadzam się z Włodzimierzem Sokołowskim, jesteśmy dziwnym narodem, a meandry naszego postrzegania rzeczywistości zadziwiają świat. Nie sądzę, że to zadziwianie jest fajne.

Na koniec trochę słów o wronach, które Autor chowa lub ukazuje w zależności od tego co się ma wydarzyć. Jakoś mi się skojarzyło ze słowami piosenki Wojciecha Młynarskiego:

W berżeretkach, balladach, canzonach
Bardzo rzadko jest mowa o wronach,
A ja mam taki gust wypaczony,
Że lubię wrony...
Los im dolę zgotował nieletką:
Cienką gałąź i marne poletko,
Czarne toto i w ziemi się dłubie –
A ja je lubię...

Kto przeczyta „Odwet” ten będzie wiedział o czym napisałem.

 0

Ostatnie wpisy

  • Miłośnicy fikcji politycznej i szpiegowskiej doczekali się wreszcie następnej książki Vincenta V. Severskiego 9 kwi 2018, 15:35 „ZAMĘT”. Tytuł adekwatny jest do tego, co czytelnik czuje, gdy wgryza się w treść powieści. Intryga jest skomplikowana, ergo ciekawa i wciągająca, jak chodzenie po bagnach. Czytelnik, który zna sposób narracji i stylistykę Autora nie zawiedzie się; to jest ten sam Severski z...
  • Ostatnia msza święta Andrzeja Ananicza 7 paź 2017, 14:16 Odszedł na zawsze Kolega i Przyjaciel, orientalista i naukowiec, dyplomata i pedagog. Uczciwy do bólu i bezgranicznie koleżeński. Tak w ogromnym skrócie można by napisać o Zmarłym. Jednakże teraz chciałbym opisać jego ostatnią Mszę Świętą, a nie streszczać bogaty życiorys...
  • NISTAŚ. Wspomnienie o Pani Profesor Marii Składanek 25 sty 2017, 7:48 Polska Nauka poniosła kolejną niepowetowaną stratę. Odeszła od nas światowej sławy iranistka, autorka wielu książek i publikacji poświęconych historii Iranu, czyli dawnej Persji. W swoich pracach, o historii literatury, przybliżała epikę, dramat i lirykę perską. Bez pracy Pani...
  • Porażający „NIEPOKORNI”, czyli co z nami będzie? 30 gru 2016, 20:19 „Nie ma tak podłego bydlęcia jak człowiek. Stale morduje jednostki swojego gatunku, jest okrutny. Humanizm wydaje się podejrzany, bo tak przyjemnie uważać się za coś znakomitego! Myślę, że gdyby krokodyle mogły filozofować, na pewno...
  • Tryptyk Vincenta V. Severskiego, czyli kwadryptyk politycznej fikcji 14 gru 2016, 12:10 Mimo, że nasz intelekt zawsze tęskni za jasnością i pewnością, dla naszej natury niepewność jest często fascynująca - Carl Phillip Gottlieb von Clausewitz.