Szlachetni ludzie

Szlachetni ludzie

Dodano:   /  Zmieniono: 
fot. stock.xchng
Często o działalności charytatywnej mówi się, że jest jak dinozaur – kiedyś istniała, jednak dziś już jej nie ma. To oczywiście absurd! Młodzi ludzie – wbrew pozorom – nie tylko dbają o własne wykształcenie, zdobycie mieszkania czy dobrze płatnej pracy. Wielu z nich angażuje się w organizacje non-profit, by tak jak umie najlepiej pomóc w słusznej sprawie.
Tak właśnie jest w przypadku wolontariuszy Szlachetnej Paczki. Pomysł zrodził się w głowie księdza Jacka Stryczka – prezesa Stowarzyszenia WIOSNA. Akcja była odpowiedzią na nieskuteczne udzielanie pomocy ludziom potrzebującym. Pierwsza edycja miała miejsce w krakowskiej dzielnicy Prokocim w roku 2001. Idea tworzenia bożonarodzeniowych paczek dla biednych rodzin spodobała się ludziom, a wolontariusze stworzyli grupy działające w pozostałych dzielnicach Krakowa. W końcu Szlachetna Paczka objęła całą Polskę.

Wolontariuszem może być każdy

Maja Nowak jest studentką III roku pedagogiki opiekuńczo-wychowawczej w Głogowie. Poza tym działa jako tłumacz-przewodnik osoby głuchoniemej w Towarzystwie Pomocy Głuchoniemym i każdego roku aktywie włącza się w Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Już po raz drugi będzie liderką rejonu w czasie akcji Szlachetna Paczka. Tym razem jej terenem jest Nowa Sól. – Do rozpoczęcia działalności charytatywnej skłoniło mnie wrażenie, że obecnie nikt nie robi niczego bezinteresownie. Dzięki swojej działalności mogłam przekonać się, że w Polsce jest mnóstwo ciekawych osób, które swój wolny czas poświęcają na pomoc innym – mówi Maja.

Z jej słowami zgadza się Maciej Kapela, absolwent historii na Uniwersytecie Jagiellońskim, który trzeci raz uczestniczy w akcji Szlachetna Paczka. Swoją aktywność na tym polu traktuje jako wyzwanie. – Bardzo szybko zorientowałem się, że jeśli coś daję, to tylko swój czas. A otrzymuję bardzo dużo. Podczas pierwszego roku zmienił się mój światopogląd. Nauczyłem się słuchać, a nie tylko mówić. Okazało się, że nie jestem jedyny, najważniejszy – wyznaje. 

„Nie mogę ci wiele dać, bo sam niewiele mam…"

Mogłoby się wydawać, że zwykły licealista, student czy pracownik biurowy nie ma wiele do zaoferowania innym. Pieniędzy nie ma za dużo, a najłatwiej pomóc wpłacając pewną kwotę na konto fundacji bądź wysyłając SMS. Taki sposób też jest dobry, ale nie oszukujmy się – własnymi rękoma można zdziałać więcej! 

W Szlachetnej Paczce, jak i w innych organizacjach, wszyscy wolontariusze są ważni. Każdy daje z siebie tyle, ile tylko może. – Akcji daję od siebie to, co najlepsze – swoją radość, zapał, talent i swoje serce gotowe do pomocy drugiemu człowiekowi. To ostatnie jest najważniejsze. Bez tego ani rusz! – deklaruje Paweł Gorczyca, student II roku informatyki na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. Małgorzata Mejza z Zielonej Góry oferuje działalności charytatywnej swój wolny czas, zmęczenie, doświadczenie organizacyjne i zdolności logistyczne.

Natomiast Anna Malec, dyrektor akcji zawodowo zajmuje się zarządzaniem aptekami. – W pewnym momencie zadałam sobie pytanie czy moich umiejętności nie wykorzystać na innym polu. Czy to nie czas, aby zainwestować w coś więcej niż tylko karierę, pieniądze czy własny rozwój? – wspomina. 

Jak widać bardzo istotna jest sama chęć niesienia pomocy. – Przekonałem się, że samo rozwiązanie problemów materialnych nie jest tu najważniejsze. Wielokrotnie elementarny był fakt, iż ci ludzie zostali wysłuchani. Że oni też mają coś do powiedzenia pomimo swojej biedy – wyjaśnia Maciej.

Każdy inny, wszyscy równi 

Bez względu na to kim są i czym się zajmują, łączy ich jedno – Szlachetna Paczka. Od października do połowy grudnia są zaangażowani w akcję, której poświęcają średnio kilka godzin tygodniowo. Zarówno Maciej, bezrobotny absolwent historii szukający pracy oraz inspiracji, studenci Maja i Paweł, jak również Małgorzata, pedagog w Zespole Szkół Zawodowych włączyli się w IX edycję akcji. – Moimi obowiązkami jako wolontariusza jest opieka nad rodzinami, którym chcemy pomóc, czyli przeprowadzenie ankiet, kontakt z nimi, informowanie lidera o ich potrzebach, kontakt z darczyńcami, a na końcu dostarczenie paczek – tłumaczy Paweł. Nieco inaczej wygląda praca lidera rejonu. – Muszę utworzyć lokalny sztab Paczki. Znaleźć, przeszkolić i motywować 30 wolontariuszy, z którymi podpisuję umowy. Zajmuję się pozyskiwaniem lokalnych partnerów akcji, raportowaniem, kontrolowaniem pracy sztabu, koordynowaniem prawidłowości danych rodzin wprowadzanych do systemu, a także kontaktem z wolontariuszami, audytorem oraz specjalistą PR – wylicza Maja. 

Mimo że każdy z nich ma inne obowiązki, wszyscy starają się jak tylko mogą, by kolejna edycja Paczki była sukcesem. – W Szlachetnej Paczce niesiemy pomoc materialną, ale także, przez osobiste zaangażowanie wolontariusza, dajemy potrzebującym wsparcie. Dzięki temu pokazujemy osobom w potrzebie, że ich los nie jest nam obojętny – mówi Anna Malec. 

W zeszłym roku darczyńcy wsparli 4 826 rodzin, czyli ponad 21 tysięcy osób! – Z akcji czerpię to samo, co daję, czyli optymizm, energię oraz siłę do działania. To wraca ze zdwojoną siłą – mówi Maja. Jeśli wierzyć jej słowom w tym roku pomoc otrzyma, dzięki zwiększonej mobilizacji 3 tysięcy wolontariuszy, jeszcze więcej potrzebujących. – Paczka nie jest łatwą akcją. Wymaga stanięcia twarzą w twarz z osobą potrzebującą. Wymaga odwagi do rozmowy, do wejścia w świat tej osoby – tłumaczy Anna Malec. Jeśli ktoś czuje potrzebę pomagania innymi, powinien rozejrzeć się i odnaleźć miejsce dla siebie w jednej z wielu organizacji charytatywnych. Tam każde ręce są ważne. Po to, by lepiej pomagać.

Monika J. Chojnacka

 0

Czytaj także