Czternaście godzin ciężkich prób ulepszania świata

Czternaście godzin ciężkich prób ulepszania świata

Dodano:   /  Zmieniono: 
fot. Agata Błoch
Przewodniczący Platformy Obywatelskiej przemawia, podczas gdy z głębi sali wydobywa się szyderczy śmiech posłów Prawa i Sprawiedliwości. Podobnego scenariusza moglibyśmy się spodziewać przerzucając kanały telewizyjne. Takie scenki zostały zaimprowizowane podczas debaty parlamentarnej zorganizowanej przez studentów Uniwersytetu Warszawskiego.
Czerwone korale na szyjach posłanek z PSL-u, sarmackie szable w dłoniach studentów z Prawicy RP wykrzykujących, że to „Polska jest przedmurzem chrześcijaństwa, a nie Francja, która okazała się wyrodną matką", czy gumowe kaczki Prawa i Sprawiedliwości na mównicy – wszystko to miało przykuć uwagę zaproszonych polityków.

Największym zainteresowaniem wśród studentów cieszył się Ryszard Czarnecki z Prawa i Sprawiedliwości. Niepisana zasada debaty mówi, że im bardziej podchwytliwe pytanie skierowane do polityka, tym wyższa ocena wystawiona przez ‘górę’ na egzaminie w czasie sesji. Studentka z Prawicy RP oskarżyła PiS o nieprzestrzeganie własnego programu, który stawia na dialog społeczny w postaci referendum, a o Traktat Lizboński przecież nikt Polaków nie zapytał. Z kolei europoseł Czarnecki bronił się wojną w Afganistanie, którą uznaje za klęskę polityczną poprzednich rządów, rujnującą skarb państwa.

Kontrowersyjnym tematem stał się problem gazociągu w Europie. „Jak można mówić o jednomyślności polityki zagranicznej Unii Europejskiej jeśli Francja i Niemcy rozmawiają za plecami z rosyjskimi władzami, to pytam się gdzie jest ta jednomyślność. Na ile wartości etyczne liczą się dla SLD, a na ile słupki w raportach sondaży?" – wykrzykiwali studenci z Prawicy RP. „Polska znowu zostaje wykiwana, tym razem przez Szwecję” – padają słowa z ust studentów PiSu, oskarżających PO o nieudolne rządy.

Tylko w jednej kwestii wszyscy się ze sobą zgadzają. Jednomyślności w podejmowaniu decyzji w Unii Europejskiej nigdy nie było i zapewne nie będzie. Zatem czy Unia upadnie wcześniej niż sądzono? „Nie można przewidzieć, co się będzie dziać za kilka lat. Liczy się to, co jest teraz" dodał Andrzej Potocki, członek zarządu Stronnictwa Demokratycznego.

Uważnie przyglądałam się zaproszonym politykom w czasie debaty i zastanawiałam się, na ile oni sami wyrażają chęć spotkania, a na ile liczą na głosy studentów w przyszłorocznych wyborów prezydenckich. Dlatego wykorzystując chwilę rozproszenia na sali, podeszłam do Dariusza Kosa z Unii Polityki Realnej, z pytaniem „Dlaczego przyjął nasze zaproszenie? Czego przedstawiciel tak małej partii, nie cieszącej się szczególną popularnością, szuka elektoratu wśród studentów?" Kos stwierdził, że jego partia nie szuka elektoratu. – Im mniejsza partia, tym wierniejsi wyborcy – tłumaczył Kos.

W czasie głosowania nad ustawami i uchwałami pojawiło się wiele ciekawych propozycji: utworzenie Instytutu Pomocy Rodzinom Żołnierzy poległych w czasie pełnienia misji międzynarodowych, tryb wyrażenia zgody na przyjęcie Republiki Turcji do UE,  ogłoszenie papieży honorowymi patronami Unii, ustanowienie Europejskiego Dnia Rolnika, czy zaostrzenie kontroli towarów importowanych z Chińskiej Republiki Ludowej. – Pewna dziennikarka New York Times’a chciała obliczyć, jak długo można przetrwać bez produktów chińskich – zauważył Dariusz Kos. – Nie da rady przetrwać. Na tym polega niewidzialna ręka rynku, wygrywa najsilniejszy.

Nie można zapomnieć o dekoracjach i gadżetach, które dostali studenci. Politycy chętnie podzielili się zdjęciami swoich rodzin, a Marek Jurek z Prawicy Rzeczpospolitej oddał nawet swoją ulubioną płytę muzyczną. Na stoliku studentów PSL pojawiło się specjalnie warzone piwo według prastarych receptur Witosa.

Debata odbyła się 10 grudnia na Uniwersytecie Warszawskim. Studenci wcielili się w role parlamentarzystów debatujących nad przyszłością Unii Europejskiej. Każdy z uczestników reprezentował poglądy jednej z siedmiu wybranych partii politycznych: PO, SLD, Prawica RP, PiS, PSL, SD oraz UPR.

Agata Błoch


 0

Czytaj także