Gniew - dźwigając swój krzyż

Gniew - dźwigając swój krzyż

kadr z filmu "Gniew" (2017)
kadr z filmu "Gniew" (2017) / Źródło: BestFilm
„Gniew” w reżyserii braterskiego duetu Paula i Ludwiga Shammasian wchodzi do polskich kin niepostrzeżenie w ograniczonej dystrybucji. Gościnnie ocenia Michał Mielnik.

Polecam jednak wybrać się na seans, który uzupełnia dyskusję o zjawisku pedofilii w Kościele rzymskokatolickim, będąc zarazem rasowym kinem chrześcijańskim dalekim od sztampowości i „laurkowatości” banalnych filmideł, które w niczym nie przybliżają nas do istoty wiary. Nagrodzony Oscarami „Spotlight”, jak i netfliksowy serial z gatunku true crime „The Keepers” były przede wszystkim formami wypowiedzi filmowej wpisującymi się w konwencję filmu śledczego, gdzie wskazana problematyka była raczej pretekstem dla budowy dramaturgii wydarzeń. W „Gniewie” zjawisko niniejsze ulokowane jest w centrum dyskursu i to ono determinuje postępowanie konkretnej jednostki dotkniętej traumą z dzieciństwa.

Polski tytuł zaproponowany przez dystrybutora jest nieco mylący i akcentuje kondycję psychiczno – emocjonalną głównego bohatera, podczas gdy autentyczne brzmienie „Romans” odnosi się do „Listu do Rzymian” będącego częścią składową Nowego Testamentu i pełniącego w fabule filmu kluczowe znaczenie.W tym znaczeniu byłaby to zatem inwokacja dzieła epistolograficznego, a to z kolei powodowałoby, że należy uwzględniać stricte religijną optykę dzieła. Nadto ów tytuł można odczytywać jako zdefiniowanie wspólnoty „rzymskich katolików”, co z kolei wzmacniałoby socjologiczną wymowę obrazu.

„Gniew” to przede wszystkim popis aktorski Orlando Blooma – gwiazdora znanego do tej pory z innego porządku obejmującego mainstreamowe blockubustery w stylu „Władcy pierścieni” bądź „Piratów z Karaibów”. Niewykluczone zatem, że kreacja w skromnym brytyjskim obrazie będzie dla Blooma otwarciem w kierunku bardziej niszowych arthousowych obrazów. Gwiazdor umiejętnie wykorzystuje wąskie spektrum środków aktorskich, by ukazać dramat człowieka, który pomimo upływu lat nie radzi sobie z tragedią, co znajduje ujście w tytułowym gniewie, który kształtuje przede wszystkim sferę jego kontaktów seksualnych z partnerką, dalekich od czułości i wrażliwości, za to zdominowanych przez przemoc i upokorzenie. Przy tym wszystkim para reżyserska nie traci z pola widzenia kontekstu środowiska w jakim wychował się bohater. To niewielka robotnicza miejscowość, gdzie ksiądz wciąż pozostaje jednym z naczelnych lokalnych autorytetów.

(SPOILER?)

Zaskakuje finałowy fabularny twist. Mamy tu do czynienia z tradycyjnym chrześcijańskim wybaczeniem, które bohater udziela swojemu oprawcy, ale jest ono jednak wpisane w biblijną paremię pochodzącą z „Listu do Rzymian”. W istocie bowiem Malky sprowadza na swojego prześladowcę gniew Boga i jest to odczytanie Nowego Testamentu, którego dla mnie – laika w kwestii wiary – co najmniej zaskakujące, albowiem wywołuje skojarzenia raczej ze starotestamentowym karzącym żydowskim Bogiem.

(KONIEC SPOILERA)

„Gniew” jest przy tym spójny wizualnie. Szarości zimy są doskonałą ilustracją stanu ducha bohatera granego przez Orlando Blooma. Niemniej jednak użyte przez twórców pewne zabiegi mogą razić wtórnością i banalnością alegorycznych środków artystycznych. Malky pracuje jako robotnik budowlany przy rozbiórce starego kościoła. W jednej ze scen demontuje krzyż zdobiący ołtarz, po czym dźwiga go na własnym ramieniu. Są to zbyt oczywiste metafory definiujące kryzys wiary katolickiej tak w skali mikro, jak i makro.

Niezależnie od tych zastrzeżeń, uważam że jest to godne uwagi, choć ciężkie i mroczne kino, mające do zaoferowania widzowi znacznie więcej, niż pojawiająca się co jakiś czas w obiegu kinowym chrześcijańska konfekcja. „Gniew” to film poddający w wątpliwość fundamenty wiary, stawiający pytania, jak dalej wierzyć w Boga, skoro jego ziemscy funkcjonariusze bywają katami. Dzięki temu, niemal paradoksalnie, jest to obraz mówiący o chrześcijaństwie znacznie więcej niż produkcje tworzone pod z góry przyjętą tezę.

Autor: Michał Mielnik

Czytaj także:
GNIEW - rozmowa z duetem reżyserów

/ Źródło: FILM.COM.PL

Czytaj także

 0

Czytaj także