Awantura wokół edukacji zdrowotnej wybuchła jeszcze zanim nowy przedmiot pojawił się w planach lekcji w polskich szkołach. Ministerstwo Edukacji Narodowej od samego początku podkreślało, że są to zajęcia, które będą wyposażały dzieci i młodzież w rzetelną wiedzę, umiejętności oraz podstawy umożliwiające skuteczne dbanie o zdrowie własne i innych osób w wymiarze fizycznym, psychicznym, społecznym, środowiskowym i cyfrowym.
Jednocześnie przedmiot – wbrew pierwotnym zapowiedziom – został wprowadzony jako nieobowiązkowy. Konferencja Episkopatu Polski apelowała do rodziców, aby wypisywali swoje dzieci z zajęć, ostrzegając przed „systemową deprawacją”. Obecnie uczestniczy w nich ok. 30 proc. uprawnionych uczniów.
Burza wokół edukacji zdrowotnej. Nowa decyzja MEN
Na początku kwietnia 2026 r. Barbara Nowacka poinformowała o zmianie w sposobie realizowania edukacji zdrowotnej. Od roku szkolnego 2026/2027 przedmiot będzie obowiązkowy w klasach od IV do VIII szkoły podstawowej oraz przez dwa lata w szkołach ponadpodstawowych.
„Obowiązkowe będą takie działy, jak: bezpieczeństwo, higiena cyfrowa, odżywianie, profilaktyka uzależnień, zdrowie psychiczne, fizyczne i społeczne oraz pierwsza pomoc. Nieobowiązkowe będą natomiast zagadnienia dotyczące zdrowia seksualnego” – czytamy w komunikacie MEN, wydanym 9 kwietnia.
Polacy ocenili korektę MEN ws. nowego przedmiotu. Większość popiera Nowacką
W nowym sondażu SW Research, który został zrealizowany na zlecenie „Wprost”, zapytaliśmy ankietowanych, jak oceniają decyzję MEN ws. edukacji zdrowotnej. 55,9 proc. recenzuje ją dobrze, a 29,9 proc. – źle. 14,2 proc. badanych nie ma zdania w sprawie.
Jakie wnioski płyną z bardziej szczegółowych wyników badania?
