Wrze po decyzji MEN, politycy reagują. „Wyjście awaryjne”

Wrze po decyzji MEN, politycy reagują. „Wyjście awaryjne”

Dodano: 
Barbara Nowacka
Barbara Nowacka Źródło: PAP / Artur Reszko
Wokół edukacji zdrowotnej przetoczyła się burza jeszcze przed tym, gdy przedmiot został wprowadzony do polskich szkół. MEN niedawno podjęło nową decyzję w sprawie, która podscyciła żywiołową dyskusję.

Ministerstwo Edukacji Narodowej w zeszłym tygodniu ogłosiło, że od roku szkolnego 2026/2027 edukacja zdrowotna będzie przedmiotem obowiązkowym w klasach od IV do VIII szkoły podstawowej oraz przez dwa lata w szkołach ponadpodstawowych.

„Obowiązkowe będą takie działy, jak: bezpieczeństwo, higiena cyfrowa, odżywianie, profilaktyka uzależnień, zdrowie psychiczne, fizyczne i społeczne oraz pierwsza pomoc. Nieobowiązkowe będą natomiast zagadnienia dotyczące zdrowia seksualnego” – czytamy w komunikacie resortu.

Edukacja zdrowotna obowiązkowa, jest jedno „ale”. „Wyjście awaryjne”

Chociaż zdaniem Moniki Rosy, posłanki KO i przewodniczącej sejmowej komisji ds. dzieci i młodzieży, edukacja zdrowotna powinna być w całości obowiązkowa, to rozwiązanie, które zaproponowało MEN, trzeba odbierać w kategorii kompromisowego. – W tej sytuacji to bardzo ważne, bo szkoły nie powinny być miejscem politycznych sporów czy „rozrywania szat” w ramach konfliktów podsycanych przez prawicę – stwierdziła w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną”.

Z kolei w ocenie Urszuli Pasławskiej z PSL ruch MEN to „wyjście awaryjne”. – Jako rodzic sądzę, że na takie zajęcia powinno uczęszczać jak najwięcej dzieci – podkreśliła. Jednocześnie posłanka zaznaczyła, że sama idea wprowadzenia przedmiotu do szkół była prawidłowa, ale problem wystąpił, gdy doszło do zaangażowania MEN w spór politycznych wokół tej sprawy.

Nowy przedmiot powinien zostać zlikwidowany? Polityk PiS grzmi

Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu i lider Konfederacji, przypomniał, że zastrzeżenia wokół podstawy programowej edukacji zdrowotnej nie dotyczyły jedynie kwestii związanych z edukacją seksualną. – Pojawiały się m.in. zarzuty dotyczące nadmiernego akcentowania kwestii klimatycznych czy pomijania wątków związanych z rodziną – wskazał.

Głos w rozmowie z „DGP” zabrał także Dariusz Piontkowski, były minister edukacji i polityk PiS. Jego zdaniem edukacja zdrowotna nie powinna być realizowana w trybie obowiązkowym. Co więcej, powinna zostać zlikwidowana i powinien nastąpić powrót do WDŻ. – Minister próbuje na siłę przeforsować rozwiązania, które zostały odrzucone przez rodziców – ocenił. Jak dodał, „zdaniem wielu ekspertów część treści zawartych w edukacji zdrowotnej, nie tylko w komponencie dotyczącym seksualności człowieka, budzi wątpliwości co do zgodności z polskim prawem i Konstytucją".

Czytaj też:
MEN cofnie rewolucyjną decyzję? Wśród nauczycieli wrze. „Dziecko wylane z kąpielą”
Czytaj też:
Nowy pomysł MEN. Kary dla uczniów nie będą już takie same

Opracowała:
Źródło: WPROST.pl / MEN / „Dziennik Gazeta Prawna”