W ubiegłym tygodniu Ministerstwo Edukacji Narodowej przecięło falę spekulacji i ogłosiło, że od roku szkolnego 2026/2027 edukacja zdrowotna będzie przedmiotem obowiązkowym w klasach od IV do VIII szkoły podstawowej oraz przez dwa lata w szkołach ponadpodstawowych.
„Obowiązkowe będą takie działy, jak: bezpieczeństwo, higiena cyfrowa, odżywianie, profilaktyka uzależnień, zdrowie psychiczne, fizyczne i społeczne oraz pierwsza pomoc. Nieobowiązkowe będą natomiast zagadnienia dotyczące zdrowia seksualnego” – można przeczytać w komunikacie, który MEN opublikowało 9 kwietnia.
Nowy przedmiot w polskich szkołach? Stanowisko MEN
Kilka dni później Katarzyna Lubnauer przekazała, że edukacja seksualna ma być osobnym przedmiotem. Wiceminister edukacji w rozmowie z Radiem Zet podkreśliła, że „edukacja zdrowotna od 1 września będzie przedmiotem obowiązkowym w zakresie wszystkich tych treści, które dotyczą profilaktyki, zdrowego odżywania, aktywności fizycznej, zdrowia psychicznego, działań przeciw uzależnieniom”.
– To co dotyczy edukacji seksualnej będzie odrębnym przedmiotem, który także będzie w szkole, ale będzie nieobowiązkowy – przekazała Katarzyna Lubnauer.
Jak czytamy dalej, „zdrowie seksualne to będzie mniej więcej 1/10 pozostałych treści edukacji zdrowotnej i to będzie jedna, dwie czy trzy godziny lekcyjne w całym roku szkolnym”. – Pozostała liczba godzin, w roku to jest około 30, to już będą inne treści – dodała wiceszefowa MEN.
We wtorek 14 kwietnia Komisja Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski wydała oświadczenie, w którym zaapelowano do instytucji państwowych, a także rodziców dzieci i młodzieży, o rozważne i roztropne decyzje wobec obowiązkowej edukacji zdrowotnej wprowadzanej do polskich szkół.
Czytaj też:
Wrze po decyzji MEN, politycy reagują. „Wyjście awaryjne”Czytaj też:
„Kompletnie przeciwstawne opinie” po propozycji MEN. „Ja się po prostu na to nie zgadzam”
