Decyzją Ministerstwa Edukacji Narodowej edukacja zdrowotna od roku szkolnego 2026/2027 będzie przedmiotem obowiązkowym w klasach od IV do VIII szkoły podstawowej oraz przez dwa lata w szkołach ponadpodstawowych. „Obowiązkowe będą takie działy, jak: bezpieczeństwo, higiena cyfrowa, odżywianie, profilaktyka uzależnień, zdrowie psychiczne, fizyczne i społeczne oraz pierwsza pomoc. Nieobowiązkowe będą natomiast zagadnienia dotyczące zdrowia seksualnego” – czytamy w komunikacie MEN, wydanym 9 kwietnia.
Szefowa MEN reaguje na sondaż „Wprost”. Chodzi o edukację zdrowotną
W nowym sondażu SW Research, który został zrealizowany na zlecenie „Wprost”, zapytaliśmy ankietowanych, jak oceniają decyzję MEN ws. edukacji zdrowotnej. 55,9 proc. recenzuje ją dobrze, a 29,9 proc. – źle. 14,2 proc. badanych nie ma zdania w sprawie.
O komentarz do badania została zapytana Barbara Nowacka na antenie TVP Info. – Tylko na końcu zostaje nauczyciel w szkole. I nie mam prawa narzucić mu naszego sporu politycznego, żeby ucieszyć siebie, aktywistów albo tę czy inną organizację. – powiedziała szefowa MEN. – Drodzy rodzice, szanujcie nauczycieli, oni wiedzą najlepiej – zaapelowała minister edukacji.
– Wiedza o zdrowiu seksualnym jest elementem zdrowia, tak samo jak zdrowie psychiczne, fizyczne, jak kwestie higieny czy ruchu. To jest po prostu element naszego życia. Natomiast w Polsce wszystko jest polityczną awanturą – mówiła kilka minut wcześniej szefowa MEN. Nowacka podkreśliła, że kiedy wprowadzała edukację zdrowotną do szkół miała pozytywne sygnały od środowisk medycznych, a także organizacji, które działają na rzecz zdrowia psychicznego.
Barbara Nowacka o „politycznej awanturze”. „Mieliby regularne inby”
– Natomiast zaczęła się polityczna awantura. Polityczna awantura, która odbija się w szkole. Jeżeli chodziłoby o moją satysfakcję, satysfakcję premiera, to jest kwestia wprowadzenia rozporządzenia. Mogliśmy je wprowadzić dowolnie, ale na końcu ofiarami naszej politycznej awantury byłby dyrektor szkoły, gdzie zjawiliby się rodzice, którzy by mu robili drakę na zebraniach, byliby uczniowie, którzy zamiast spokojnej, rzetelnej wiedzy mieliby regularne inby – kontynuowała minister edukacji w programie „Gość poranka”.
– To nie chodzi o moją satysfakcję, czy o moje osobiste poglądy, tylko o spokój w szkole. I jeżeli jest tak, że mamy bardzo prężną, głośną grupę, która mówi: „Nie, o zdrowiu seksualnym mają prawo nauczać wyłącznie rodzice” – stawiam pod dużym znakiem zapytania kompetencje oraz rozsądność takiej decyzji – to po co ja mam, dla moich poglądów, zrobić dyrektorowi szkoły problem? – podsumowała szefowa MEN.
Czytaj też:
Wtedy zaczną się wakacje 2026. MEN podało oficjalny terminCzytaj też:
MEN zwleka z reakcją? Eksperci grzmią. „Może czekają, aż sprawa ucichnie”
