Katarzyna Lubnauer została zapytana w Tok FM, co to za „szatański pomysł”, aby część edukacji zdrowotnej była nieobowiązkowa. Chodzi o „komponent seksualny”. – Dla nas kluczowe jest jedno: młodzi ludzie muszą wiedzieć, jak dbać o siebie – zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Obowiązkowa edukacja zdrowotna obejmuje kwestie zdrowia seksualnego, zdrowia psychicznego i tego, gdzie szukać pomocy oraz jak reagować, gdy ktoś jej potrzebuje – mówiła wiceszefowa MEN.
– To także wiedza o aktywności fizycznej, zdrowym odżywianiu i codziennej profilaktyce. W obliczu rosnących wyzwań, z jakimi mierzą się młodzi, taka świadomość to realna ochrona zdrowia i życia – kontynuowała Lubnauer. Wiceminister edukacji narodowej wyjaśniała, że zdecydowano się na takie rozwiązanie, bo „szkoła i nauczyciele to nie jest przestrzeń walki politycznej”.
Edukacja zdrowotna obowiązkowa. Wiceszefowa MEN zabrała głos ws. „komponentu seksualnego”
Lubnauer liczy na to, że po tym, jak edukacja zdrowotna stanie się obowiązkowa rodzice dojdą do wniosku, że nie ma w przedmiocie żadnych problematycznych treści i uczniowie ostatecznie będą uczęszczać również na „komponent seksualny”. Wiceszefowa MEN podkreśliła, że kończący się rok szkolny, w którym edukacja zdrowotna była nieobowiązkowa pokazał, jaka w rzeczywistości jest podstawa programowa.
Lubnauer oceniła, że „szuria opowiadała różne głupoty na temat edukacji zdrowotnej”. Minister edukacji narodowej podkreśliła, że w niektórych kwestiach u rodziców widać bezradność, jeśli chodzi o zagrożenia cyfrowe. Jedną z odpowiedzi na te wyzwania ma być zakaz korzystania ze smartfonów poniżej 16. roku życia. Lubnauer podsumowała, że koalicjanci nie maja żadnych obaw związanych z przedmiotem.
Czytaj też:
Dyrektorzy czekają, szefowa MEN się kaja. „Jest mi niezmiernie przykro, że tak późno to się dzieje”Czytaj też:
Wrócą obowiązkowe prace domowe? Stanowcza deklaracja MEN
