Niedawno zakończyła się wiosenna przerwa od zajęć dydaktycznych w szkołach, a niektórzy uczniowie już z utęsknieniem wypatrują kolejnych dni wolnych od nauki. Jedną z takich okazji będą mieli w tzw. majówkę, a dzięki temu, że 1 maja wypada w piątek, uczniowie będą mogli cieszyć się przedłużonym weekendem.
Wtedy zaczną się wakacje 2026. Szykują się zmiany?
Aby doczekać się znacznie dłuższej przerwy, będą musieli poczekać na zakończenie zajęć dydaktyczno-wychowawczych, które nastąpi 26 czerwca. A to oznacza – zgodnie z rozporządzeniem Ministerstwa Edukacji Narodowej – że wakacje oficjalnie rozpoczną się 27 czerwca i potrwają do 31 sierpnia 2026 r.
W kontekście wakacji co jakiś czas powraca dyskusja na temat zmiany ich terminu. Warto zaznaczyć, że Ministerstwo Edukacji Narodowej nie planuje żadnych korekt w tej sprawie, ale temat ten jest omawiany na forach nauczycielskich. Pedagodzy podkreślają, że tak jak i srogie mrozy potrafią wpłynąć na pracę placówek edukacyjnych, tak również fale upałów. Sugerują, że można byłoby najwyższe temperatury „ominąć”, gdyby rok szkolny kończył się w połowie czerwca i zaczynał w połowie sierpnia.
Jednoznaczną opinię w sprawie ma Akcja Uczniowska. – Nie zgadzamy się na pomysł, by letnia przerwa zaczynała się w połowie czerwca, a rok szkolny ruszał już w połowie sierpnia. To nie jest żadna reforma, nie jest to rozwiązanie, a po prostu kolejne łatanie systemowej dziury plastrem. Dobrze, że nie jest to na razie rozważane przez polityków – mówił w rozmowie z „Wprost” Paweł Mrozek, lider Akcji Uczniowskiej.
– Problem upałów w szkołach jest realny. Sale lekcyjne zamieniają się w piekarniki, a uczniowie siedzą w klasach zlani potem, próbując skupić się w warunkach, które z nauką nie mają nic wspólnego. Ale zamiast inwestować w klimatyzację i modernizację budynków, ktoś wpada na pomysł, żeby... przesunąć kalendarz. To trochę tak, jakby zamiast gasić pożar, po prostu przenieść go na inny miesiąc. My, uczniowie, nie chcemy „wakacji na kredyt”, bo tak można to porównać – dodaje nasz rozmówca.
Lider Akcji Uczniowskiej podkreśla, że uczniowie chcą mieć zapewnione – tylko i aż – normalne warunki do nauki. Jednocześnie zaznacza, że zmiana terminu wakacji niosłaby za sobą ogromne konsekwencje. – Taka ewentualna zmiana byłaby ogromnym przestawieniem nie tylko dla uczniów i nauczycieli, ale także rodziców, branż turystycznych. Za dużo zachodu po nic. Szczególnie, że jest wiele innych planów „B”, „C” i „D” – podkreśla Paweł Mrozek.
Czytaj też:
MEN wykonało zwrot, Polacy wystawili Nowackiej laurkę. Sondaż dla „Wprost”Czytaj też:
MEN zwleka z reakcją? Eksperci grzmią. „Może czekają, aż sprawa ucichnie”
