– Temat-przykrywka. Naprawdę nie ma poważniejszych problemów w polskich szkołach? Dajcie spokój. To jest istotne, ale na liście rzeczy do załatwienia „na już” można wymienić wiele innych spraw, które powinny zaprzątać głowę uczniom, nauczycielom i na koniec Ministerstwu Edukacji Narodowej. I dopiero wtedy, jak już uporamy się z tym, co jest naprawdę ważne, to wróćmy do tej dyskusji – mówi w rozmowie z „Wprost” Anna.
W ten sposób nauczycielka z warszawskiej szkoły podstawowej odnosi się do powracającej cyklicznie dyskusji na temat tego, czy warto byłoby wprowadzić zmiany w harmonogramie roku szkolnego, a konkretnie: czy wakacje powinny zaczynać się w połowie czerwca, kiedy zazwyczaj upały nie są jeszcze najbardziej intensywne, a rok szkolny w połowie sierpnia. Podkreślenia wymaga fakt, że ten temat na razie jest obecny jedynie w rozmowach części nauczycieli, a Ministerstwo Edukacji Narodowej nie planuje żadnych korekt w tym zakresie.
Wakacje zostaną przesunięte? Jednoznaczne stanowisko Akcji Uczniowskiej
– Nie zgadzamy się na pomysł, by letnia przerwa zaczynała się w połowie czerwca, a rok szkolny ruszał już w połowie sierpnia. To nie jest żadna reforma, nie jest to rozwiązanie, a po prostu kolejne łatanie systemowej dziury plastrem. Dobrze, że nie jest to na razie rozważane przez polityków – reaguje Paweł Mrozek, lider Akcji Uczniowskiej.
– Problem upałów w szkołach jest realny. Sale lekcyjne zamieniają się w piekarniki, a uczniowie siedzą w klasach zlani potem, próbując skupić się w warunkach, które z nauką nie mają nic wspólnego. Ale zamiast inwestować w klimatyzację i modernizację budynków, ktoś wpada na pomysł, żeby... przesunąć kalendarz. To trochę tak, jakby zamiast gasić pożar, po prostu przenieść go na inny miesiąc. My, uczniowie, nie chcemy „wakacji na kredyt”, bo tak można to porównać – podkreśla nasz rozmówca.
– Chcemy po prostu normalnych warunków do nauki, a szkół niestety na to nie stać albo nie chce im się tego zapewnić. Plus taka ewentualna zmiana byłaby ogromnym przestawieniem nie tylko dla uczniów i nauczycieli, ale także rodziców, branż turystycznych. Za dużo zachodu po nic. Szczególnie, że jest wiele innych planów „B”, „C” i „D” – podkreśla Mrozek.
Upały sparaliżują pracę szkół? Meteorolodzy biją na alarm
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
