Ministerstwo Edukacji Narodowej oddało do konsultacji nowy projekt zmian w rozporządzeniu w sprawie oceniania, w którym znalazły się zapisy o pracach domowych. Projekt nie zmienia tego, że prace domowe są nieobowiązkowe.
Co z pracami domowymi w polskich szkołach? Nowy komunikat MEN
Na jego mocy nauczyciele będą zobowiązani do sprawdzania każdej wykonanej przez uczniów pracy domowej i przekazania im informacji zwrotnej, czyli wskazania, co zrobili dobrze, a co wymaga poprawy. Jednocześnie MEN dopuszcza uwzględnianie „systematyczności” ucznia, który regularnie odrabia prace domowe, przy wystawianiu ocen końcowych. Doprecyzowano także, że zadania domowe mają służyć „utrwalaniu” i „praktycznemu stosowaniu” treści, które są realizowane w czasie lekcji.
„Nauczyciel będzie mógł uwzględnić w ocenie końcowej z przedmiotu czy uczeń systematycznie wykonywał prace domowe, czy częściej wybierał odpoczynek i własne zajęcia po szkole. To bardziej przypomina szantaż niż wolność wyboru. I oznacza, że cała opowieść o »dobrowolności« prac domowych staje się fikcją. Wiadomo przecież, że w tym układzie lepiej będzie zadania odrabiać niż ryzykować, że brak systematyczności zaniży całościową ocenę z przedmiotu” – analizuje „Newsweek”.
Wśród nauczycieli zawrzało. „Papier wszystko przyjmie”
I chociaż konsultacje i uzgodnienia w sprawie projektu mają trwać do 10 czerwca, to na nauczycielskich forach już zawrzało. „Kolejna efekciarska zmiana”, „Papier wszystko przyjmie” – piszą pedagodzy o projekcie MEN.
„Uczę matematyki i fizyki, jestem wychowawcą oraz koordynatorem konkursów. Mam około 200 uczniów. Kiedy mam sprawdzić każdą pracę domową i każdemu udzielić informacji zwrotnej?” – pytał jeden z komentujących. „Prosimy jeszcze o wytyczne, kiedy wdech, kiedy wydech” – dodał kolejny.
Czytaj też:
Nowa-stara plaga w polskich szkołach. Iskrzy wśród rodziców i nauczycieli. „Chory system”Czytaj też:
MEN robi krok w tył. Ta grupa uczniów może odetchnąć. „Nie planujemy zmian”
