Wciąż trwa dyskusja o zniesieniu przez Ministerstwo Edukacji Narodowej obowiązkowych prac domowych w szkołach podstawowych. – Czas pokazał, że praca domowa w takim znaczeniu, w jakim była, nie ma już dzisiaj właściwie żadnej wagi. Nauczyciele mają możliwości, żeby zadawać pracę, żeby sprawdzać, czy młodzież się uczyła w domu. I to robią. Zaczęli też robić częstsze kartkówki – powiedziała Barbara Nowacka w podcaście „Szkoła na nowo”.
Wrócą obowiązkowe prace domowe? Szefowa MEN zabrała głos
Pojawiają się sygnały, że w niektórych placówkach kartkówki są przeprowadzane niemal codziennie. – Rozumiem, że młodzież ich nie lubi, ale jest to utrwalanie wiedzy. To znacznie lepsze niż przepisywanie pracy domowej od koleżanki albo rozwiązywanie prac domowych przez sztuczną inteligencję – skomentowała szefowa MEN w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”.
Jednocześnie minister edukacji przekazała, że nie otrzymała jeszcze rekomendacji Instytutu Badań Edukacyjnych, ale wie, że eksperci uzgodnili, że „nie może być powrotu do tego, co było, bo to był absurd”.
Korepetycje tuszują problem? Z tym zmaga się polska szkoła
– Poza tym spojrzeliśmy też na wyniki egzaminu ósmoklasisty. Nie ma żadnego efektu negatywnego braku prac domowych – dodała Barbara Nowacka. Z kolei rodzice argumentują, że być może nie widać skutków ubocznych decyzji MEN, ale ma to związek z tym, że uczniowie masowo chodzą na korepetycje i w ten sposób uzupełniają swoją wiedzę.
– Dzieci chodzą na różne zajęcia dodatkowe i mamy ciekawą korelację, że wraz ze wzrostem 800+ wzrosły inwestycje w zajęcia dodatkowe. Albo są to zajęcia dodatkowe z przedmiotów egzaminacyjnych albo sportowe czy kulturalne i związane ze sztuką – wymieniała Barbara Nowacka. – Szczerze mówiąc, mnie to cieszy, że dzieciaki mają więcej zajęć dodatkowych, na których wszystkich rodziców stać, bo te wydatki wzrosły zarówno w małych miejscowościach, jak i w wielkich miastach, gdzie dostępność jest znacznie większa – dodała szefowa MEN.
Czytaj też:
„Bardzo niebezpieczne” skutki rozporządzenia MEN. „Haniebny i absurdalny proceder”Czytaj też:
Rewolucja w polskich szkołach. Nowe zasady obejmą miliony uczniów
