Z perspektywy osoby działającej w branży amerykańskiej edukacji online, dostarczanej również polskim uczniom realizującym obowiązek nauki w szkołach zagranicznych, problem ten wygląda zupełnie inaczej. Doświadczenie praktyczne pokazuje, że trudności z rzetelnością oceniania nie wynikają z samego faktu prowadzenia egzaminów online, lecz z niedostosowania metod dydaktycznych i narzędzi ewaluacji do realiów współczesnej edukacji.
Technologia jako jedno z narzędzi, nie panaceum
Debata o ściąganiu na egzaminach online często pomija jeden podstawowy fakt: technologia umożliwiająca skuteczny nadzór nad zdającym istnieje od lat i jest stale udoskonalana. Już w 2019 roku, podczas wizyty w siedzibie Huawei w Pekinie, miałem okazję zobaczyć systemy wdrożone w chińskich szkołach. Najlepszym przykładem są kamery zintegrowane z AI, analizujące mikroekspresje twarzy i zachowanie uczniów. To, co kilka lat temu wyglądało jak eksperyment, dziś jest rozwiązaniem dojrzałym i powszechnie dostępnym. Wyspecjalizowane platformy proctoringu stosowane przez największe instytucje certyfikacyjne na świecie wykorzystują biometrię behawioralną – analizę dynamiki pisania na klawiaturze czy ruchów gałek ocznych i mikroekspresji twarzy – do ciągłego uwierzytelniania tożsamości zdającego.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
