Decyzją Ministerstwa Edukacji Narodowej edukacja zdrowotna od roku szkolnego 2026/2027 będzie przedmiotem obowiązkowym w klasach od IV do VIII szkoły podstawowej oraz przez dwa lata w szkołach ponadpodstawowych. „Obowiązkowe będą takie działy, jak: bezpieczeństwo, higiena cyfrowa, odżywianie, profilaktyka uzależnień, zdrowie psychiczne, fizyczne i społeczne oraz pierwsza pomoc. Nieobowiązkowe będą natomiast zagadnienia dotyczące zdrowia seksualnego” – czytamy w komunikacie MEN.
MEN podjęło decyzję, dyrektor zgłasza „ale”. „Formalnie wciąż jej nie ma”
– Jest, a jakoby jej nie było – mówi w rozmowie z Radiem Zet Maciej Rusiecki, dyrektor V LO w Warszawie. – Obowiązkowa edukacja zdrowotna nam nie namieszała, bo formalnie wciąż jej nie ma. Dopiero jak się pojawi, to coś może namieszać, na razie nie uwzględniamy jej w organizacji, bo nie mamy rozporządzenia. Są tylko wypowiedzi medialne – kontynuuje.
Jak podkreśla Radio Zet, nad arkuszami organizacji nowego roku szkolnego placówki zaczynają pracować już w marcu. W tego typu dokumentach pojawiają się m.in. informacje, ile jest klas, jakie mają mieć przedmioty, a także ile konkretni nauczyciele mają godzin do zrealizowania. Dyrektorzy muszą przydzielić obowiązki kadrze na podstawie tego, jakie są potrzeby szkoły, potem projekt przedstawiają radzie pedagogicznej, a następnie dociera do związków zawodowych. „Gdy te się do niego ustosunkują, szkoła składa dokument do organu prowadzącego, a ten wysyła go do kuratora oświaty z prośbą o opinię” – czytamy.
Kto będzie uczył edukacji zdrowotnej? „To byłaby modelowa sytuacja”
Dyrektorzy twierdzą, że nie będzie problemów ze znalezieniem kadry do nauczania edukacji zdrowotnej, bo mogą to być m.in. wuefiści, biolodzy, pedagodzy czy psycholodzy. Pojawia się jednak pytanie, czy nie powinno być tak, że do konkretnych modułów przedmiotu powinni zostać przypisani specjaliści z poszczególnych dziedzin, czyli np. moduł o zdrowiu fizycznym powinni prowadzić biolodzy, a o zdrowiu psychicznym – psycholodzy lub pedagodzy.
– To byłaby modelowa sytuacja, ale w naszej szkole niemożliwa. Nie da się tak ułożyć planu lekcji, żeby biolog, psycholog, wuefista mieli wolne godziny i żeby lekcje były zawsze o tej samej porze z daną klasą – komentuje Rusiecki.
Czytaj też:
MEN wprowadza zmiany w nowym przedmiocie. Ekspert o wprowadzonym rozwiązaniu: Pod publikęCzytaj też:
Zakaz telefonów w szkołach. Nowacka ujawniła kulisy konsultacji: „Ponad 100 stron uwag”
