MEN wprowadza zmiany w nowym przedmiocie. Ekspert o wprowadzonym rozwiązaniu: Pod publikę

MEN wprowadza zmiany w nowym przedmiocie. Ekspert o wprowadzonym rozwiązaniu: Pod publikę

Dodano: 
Kobieta z pistoletem na strzelnicy
Kobieta z pistoletem na strzelnicy Źródło: Shutterstock / Dorota Szymczyk
Przedmiot edukacja dla bezpieczeństwa będzie miał nową podstawę programową i nazwę. Szereg uwag mają eksperci. Do części z nich odniosło się MEN.

Trwają prace nad zmianą programową przedmiotu edukacja dla bezpieczeństwa. Ma być więcej praktyki i mniej teorii oraz nowa nazwa – kształcenie obronne. Ekspert ds. legislacyjnych i pełnomocnik Zarządu Związku Miast Polskich zwrócił uwagę w rozmowie z Gazetą Prawną na koszty zmian. Chodzi o zakup specjalistycznego wyposażenia do zajęć praktycznych, wydatki organizacyjne, w tym dojazdy do miejsc z odpowiednią infrastrukturą.

Głęboka reforma MEN w nowym przedmiocie. „To musi znaleźć wyraźne odzwierciedlenie”

– To musi znaleźć wyraźne odzwierciedlenie w systemie finansowania edukacji. Potrzebny jest specjalny, wieloletni program wsparcia, z którego samorządy mogłyby korzystać przy budowie infrastruktury i doposażaniu szkół – kontynuował Marek Wójcik. Szef biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty Marek Pleśniar zaznaczył, że duże znaczenie dla skutecznego przygotowania uczniów na potencjalne zagrożenia ma odpowiednio wyszkolona kadra.

MEN podkreśla jednak, że do prowadzenia zajęć „nie są wymagane odrębne kwalifikacje instruktorskie”. Rektor Akademii Sztuki Wojennej gen. Mieczysław Gocuł popiera skupienie się na praktycznych aspektach, m.in. nauce strzelania, w szkołach ponadpodstawowych. Jego zdaniem nauczyciel powinien „uczyć zachowań, umiejętności”. Sugerowałby również więcej praktycznych zajęć pomagających budować odporność państwa, nie tylko ściśle wojskowych.

MEN chce korekty edukacji dla bezpieczeństwa. Nowy przedmiot budzi kontrowersje

– My musimy wiedzieć, co to jest cyberbezpieczeństwo, jak się zachowywać, jak nie dać sobie wyczyścić konta, ale też nauczyć młodych ludzi, jak umiejętnie oddzielać prawdę od fałszu, szczególnie w dobie serwisów społecznościowych. Niepoddawanie się dezinformacji to już jest budowa odporności państwa – mówił wojskowy. Na praktyczne aspekty zwrócił też uwagę Maciej Milczanowski, który oprócz strzelania wskazuje na poznanie zasady obsługi dronów.

– Nauka strzelania robiona jest pod publikę, a w prawdziwych zajęciach obronnych powinno być o wiele więcej elementów. Taki przedmiot powinien zawierać np. nauczanie orientacji w terenie i czytania mapy, co dziś wśród młodzieży kuleje. Czasem próbuję pokazywać studentom orientację w terenie bez użycia telefonu, w oparciu o gwiazdy i zegarek. A to są podstawowe rzeczy, bo w razie wojny pierwsze, co przestanie działać, to telefony – tłumaczył ekspert ds. bezpieczeństwa.

Czytaj też:
Pismo do szefowej MEN ws. obowiązkowej edukacji zdrowotnej. Przywołano niepokojące dane
Czytaj też:
Będzie zakaz egzaminów online? „MEN walczy z objawem, nie z chorobą”

Źródło: Gazeta Prawna