"Czy zwróci się Pani do Rady Języka Polskiego o wydanie rekomendacji zmiany definicji słów "poległy" i "polec?" – pisze posłanka w interpelacji. "Czy zwróci się Pani z prośbą do wydawców słownika języka polskiego o zmianę definicji tych słów?" – dopytuje ironicznie Pomaska.
Akcja posłanki Platformy to odpowiedź na słowa minister Zalewskiej wygłoszone w "Kropce nad i". Minister Edukacji stwierdziła w rozmowie z Moniką Olejnik, że słów "poległ" i zginął" można używać zamiennie. W ten sposób broniła tych, którzy nazywają ofiary katastrofy smoleńskiej "poległymi" i powtarzają, że "polegli" oni w wypadku.
facebook
"Poległ", to "zginął na polu chwały"
Słowa minister oceniał także jeden z najbardziej znanych polskich językoznawców. Profesor Bralczyk stwierdził, że zapotrzebowanie na słowo "polegli" bierze się z chęci nadania większego znaczenia tragedii lotniczej pod Smoleńskiem. – Rozszerzanie znaczenia słowa "poległ" ma związek z poszukiwaniem bardziej wzniosłego określenia czegoś, co było wypadkiem. Mówi się, że to zaszczytne polec za ojczyznę, to słowo obrosło we wzniosłe skojarzenia – wyjaśniał Bralczyk w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".
– Słowo "poległ" w języku codziennym i oficjalnym oznacza "zginął na polu chwały, polu bitwy". W apelach poległych mówi się o osobach, które oddały życie w walce – mówił. – Jeśli ktoś zginął w wypadku drogowym i mówimy, że poległ, to albo mamy na myśli ogólną bitwę między kierowcami i pieszymi, albo nie umiemy używać poprawnie języka polskiego – stwierdził językoznawca.