Kard. Nycz o aborcji: Biskupi nie są od kompromisów, ale od głoszenia prawdy

Kard. Nycz o aborcji: Biskupi nie są od kompromisów, ale od głoszenia prawdy

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Kard. Kazimierz Nycz
Kard. Kazimierz Nycz / Źródło: Newspix.pl / JAKUB GRUCA / FOKUSMEDIA
Kardynał Kazimierz Nycz w wywiadzie dla radia RMF FM poruszył temat zmian w prawie aborcyjnym i protestów Polek.

W toku porannej rozmowy kardynał zgodził się z dziennikarzem Robertem Mazurkiem, że nauczanie Kościoła często "rozjeżdża się" z postawami znacznej części kobiet, co uwidoczniło się chociażby podczas Czarnych protestów w całej Polsce. – Myślę, że w wielu sprawach to nauczanie "rozjeżdża się", jak pan użył słowa. Rozjeżdża, natomiast tak było i będzie pewnie zawsze, tzn. Kościół nie może zmienić nauczania, dlatego że życie ludzkie idzie innym torem, tylko będzie głosił Ewangelię w porę i nie w porę – powiedział.

– Nieraz słyszę pytanie jako biskup, czy Kościół będzie popierał, czy biskupi poprą, tzw. kompromis aborcyjny. Odpowiadam wtedy: zdecydowanie nie poprze Kościół, dlatego że Kościół, biskupi nie są od stanowienia kompromisów, są od głoszenia prawdy o życiu świętym, nienaruszalnym od początku aż do naturalnej śmierci – podkreślał.

"Nigdy nikogo nie zabijaj"

– Ostatnio nawet przytoczyłem zdanie takiego człowieka, którego śmierci obchodziliśmy 25. rocznicę, ks. Ziei. "Nigdy nikogo nie zabijaj" - to była jego dewiza życiowa. I myślę, że to jest aktualne w nauczaniach wszystkich papieży, biskupów Kościoła nauczającego i nie może być inne. Natomiast politycy mają szukać takich rozwiązać, które będą rozwiązaniami optymalnymi i w pewnym momencie osiągnąć to, co się da osiągnąć. Ale to nie jest zadanie biskupów, zadanie Kościoła nauczającego – mówił.

"Cele dodane"

Kardynał Nycz zwrócił także uwagę na podstępne próby wykorzystania protestów obywateli przez polityków. – Jeżeli chodzi o same marsze w obronie życia, czy wszystkie inne marsze, to oczywiście ludzie do tego mają prawo. Kiedy widzimy we Francji marsze pro life, duże, wielkie, mówimy o zlaicyzowanej Francji, a jednak ludzie widzą wartość życia i chcą go bronić, to oczywiście takie postępowanie trzeba pochwalić, natomiast ja bym tylko chciał, żeby nie zostały one zinstrumentalizowane, bo kiedy się obserwuje po jednej i po drugiej stronie, to widać, jak w miarę tych marszów następują tzw. dodane cele, które ewidentnie te kobiety i tych ludzi, którzy wychodzą na ulicę w jakimś sensie czynią instrumentem polityki bieżącej, która jest uprawiana – zauważył.

Źródło: RMF FM
 1

Czytaj także