Ustawa o SN z poważnym błędem dot. ilości kandydatów na I Prezesa Sądu Najwyższego

Ustawa o SN z poważnym błędem dot. ilości kandydatów na I Prezesa Sądu Najwyższego

Andrzej Duda, Zbigniew Ziobro
Andrzej Duda, Zbigniew Ziobro / Źródło: Newspix.pl / DAMIAN BURZYKOWSKI
W ustawie o Sądzie Najwyższym zawarte są dwa wzajemnie wykluczające się artykuły dotyczące wyboru kandydatów na Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. Uwagę na błędy w przyjętym w czwartek przez Sejm poselskim projekcie ustawy zwrócił senator niezależny i były marszałek Sejmu Marek Borowski.

W ustawie o Sądzie Najwyższym zawarte są dwa wzajemnie wykluczające się artykuły dotyczące wyboru kandydatów na Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. Uwagę na błędy w przyjętym w czwartek przez Sejm poselskim projekcie ustawy zwrócił senator niezależny i były marszałek Sejmu Marek Borowski.

W artykule 12 paragraf 2 ustawy z dnia 20 lipca 2017 roku o Sądzie Najwyższym zapisane jest, że Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego przedstawia Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej pięciu kandydatów na Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, spośród sędziów Sądu Najwyższego w stanie czynnym.

Z kolei już w artykule 18 paragrafie 1 mówiącym o tym, co należy do kompetencji Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego, czytamy: „Dokonywanie wyboru trzech kandydatów na stanowisko Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego oraz przedstawianie ich Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej”.

Jak słusznie zauważa senator Marek Borowski, artykuły kłócą się ze sobą ze względu na liczbę kandydatów. W jednym zapisane jest, że Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego przedstawia pięciu takich kandydatów prezydentowi, w drugim, że do kompetencji zgromadzenia należy wybór i przedstawianie trzech kandydatów. Wiadomo, że jeden z tych przepisów zmieniono na etapie prac sejmowych. Liczbą, która powinna być w obu przypadkach to pięciu kandydatów. 

Jak wskazał na Twitterze Tomasz Siemoniak, oczywisty błąd co prawda wymusza poprawkę ze strony klubu Prawa i Sprawiedliwości, jednak oznaczałoby to powrót ustawy pod głosowanie w Sejmie. „Dla dwóch ministrów PiS czas krytyczny” – ocenił.

 3

Czytaj także