Ponad 650 tys.zł wydane poza planem finansowym MON. Nie będzie kary dla Misiewicza

Ponad 650 tys.zł wydane poza planem finansowym MON. Nie będzie kary dla Misiewicza

Bartłomiej Misiewicz
Bartłomiej Misiewicz / Źródło: Newspix.pl / PIOTR TWARDYSKO
Były szef gabinetu politycznego Antoniego Macierewicza Bartłomiej Misiewicz nie zostanie ukarany za wydanie ponad 650 tys. złotych poza planem finansowym resortu obrony – donosi RMF FM.

Z ustaleń reportera RMF FM wynika, że urzędująca przy MSWiA rzecznik finansów publicznych przyjęła wyjaśnienia MON i zadecydowała o umorzeniu postępowania wszczętego po zawiadomieniu NIK. Przypomnijmy, że Najwyższa Izba Kontroli po zbadaniu wykonania budżetu państwa zauważyła, że Bartłomiej Misiewicz zawarł dwie umowy, które wzbudziły wątpliwości kontrolerów. Podejrzewali oni "naruszenie dyscypliny finansów publicznych". Chodziło o zobowiązania na kwotę 651,5 tys. złotych. Środki te zostały przeznaczone na działalność promocyjną, w planie wydatków Urzędu MON uwzględniono je dopiero po fakcie.

Resort obrony wyjaśnił jednak w trakcie postępowania wszczętego przez Rzecznik Dyscypliny Finansów Publicznych, że wydatek wynikał ze zbliżającego się wówczas szczytu NATO. Główny odpowiedzialny – Bartłomiej Misiewicz, po przedłużeniu terminu na złożenie zeznań, ostatecznie tego nie zrobił. Rzecznik umorzyła postępowanie, tłumacząc to znikomym stopniem szkodliwości dla finansów publicznych. „Dziękuję wszystkim, którzy nie dali się nabrać na kolejnego fake newsa mającego mnie dyskredytować” – skomentował tę informację sam zainteresowany.

Czytaj także

 8
  •  
    Pisi oczywiście nie widzą problemu, bo za PO też tak było. Kiedy wypływa jakiś pisi przekręt wtedy wierny pisi lud natychmiast przywołuje przekręty z legendarnych 8 lat. I to jest całe usprawiedliwienie
    • Pamiętacie fenomen jak MUCHA zdefraudowała na Madonnie 1 000 000 złotych?
      • 500+ nie było ... ale wyrosły fortuny POwców!
        • Taka siksa była pierwowzorem...
          Zdecydowana większość mediów, które dziś słusznie krytykują wstawienie Misiewicza do PGZ, niemal zupełnie milczała, kiedy córka J. Vincenta-Rostowskiego stała się "Misiewiczem" w MSZ za rządów R. Sikorskiego. To pokazuje jak bardzo "obiektywna" była "czwarta władza" za czasów PO-PSL... Maya Rostowska, córka wicepremiera i ministra finansów w rządzie PO-PSL Jana Vincenta Rostowskiego, w 2010 roku, jako 23-letnia dziewczyna bez zawodowego doświadczenia, znalazła zatrudnienie (bez konkursu) w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Szefem MSZ był wówczas Radosław Sikorski. Rostowska została jednym z trzech doradców w jego politycznym gabinecie.
          Co ciekawe - sprawa nie wywołała nawet 1/10 emocji związanych z Bartłomiejem Misiewiczem. Większość mediów albo temat zatrudnienia Rostowskiej przemilczała, albo zaledwie o tym wzmiankowała. Mało kto traktował tę sprawę w kategoriach afery na pograniczu nepotyzmu i kumoterstwa... Warto dodać, że po kilku miesiącach pracy w MSZ na stanowisku doradcy Sikorskiego, Rostowska wyjechała do USA. Do Polski wróciła 3 lata później, by znaleźć zatrudnienie w... Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych, który podlega bezpośrednio pod Ministerstwo Spraw Zagranicznych! Sprawa znowu nie wywołała większych emocji. ..... Sam ignorant mgr Rostowski był magikiem od dziur budżetowych...
          •  
            ej tam, pan min. A.Macierewicz wpusci niebawem Misiaczka i grupke chlopakow i POsprzata u Dudziaka tych WSIokow, i bedzie normalnie, i dostanie drugi medal a moze i orde jaki!!! A was zdrajcy szlag trafi i bedziecie miec sraczke na okraglo! ha ha ha