Andrzej Jaroszewicz: Mam przypuszczenia, że to było morderstwo na zlecenie

Andrzej Jaroszewicz: Mam przypuszczenia, że to było morderstwo na zlecenie

Piotr Jaroszewicz
Piotr Jaroszewicz / Źródło: Wikipedia / Domena publiczna
Krakowskie CBŚP zatrzymało trzech mężczyzn podejrzanych o zabójstwo małżeństwa Jaroszewiczów. Do sprawy odniósł się syn Piotra Jaroszewicza, Andrzej.

Przypomnijmy, krakowskie CBŚP zatrzymało trzech mężczyzn podejrzanych o zabójstwo małżeństwa Jaroszewiczów. Z kolei prokurator Rafał Babiński potwierdził, że dwóch oskarżonych przyznało się do zamordowania małżeństwa Jaroszewiczów i obecnie przebywa w areszcie. To członkowie tzw. Gangu Karateków.

„Nie torturuje się człowieka tak po prostu”

W wywiadzie dla „Wirtualnej Polski” syn Piotra Jaroszewicza z pierwszego małżeństwa, Andrzej Jaroszewicz przyznał, że poczuł ulgę po publikacji informacji o zatrzymaniu podejrzanych w sprawie zabójstwa jego ojca. Podkreślił jednocześnie, że według niego prokuratura za szybko stawia tezę o napadzie rabunkowym. – Mam wrażenie, że prokuratura za szybko ustawia wszystko pod kątem napadu rabunkowego. Przecież z domu prawie nic wartościowego nie zginęło. Do tego ojciec był długo maltretowany. Nie torturuje się człowieka tak po prostu, nie w tym przypadku – powiedział Jaroszewicz.

„Mam przypuszczenia, że to było morderstwo na zlecenie”

Syn byłego premiera stwierdził, że ma przypuszczenia, iż „to było morderstwo na zlecenie”. Dodał, że ktoś zapewne wynajął morderców. – Mój ojciec był wysokim oficerem Wojska Polskiego. Następnie wiceministrem obrony. Był u władzy około 30 lat. Miał ogromną wiedzę, która mogła komuś przeszkadzać, albo ktoś chciał ją pozyskać – przyznał.

Niewyjaśniona zbrodnia

Zabójstwo Piotra Jaroszewicza i jego żony pozostaje jedną z najbardziej tajemniczych zbrodni lat 90. Do morderstwa doszło w nocy z z 31 sierpnia na 1 września 1992 roku w warszawskim Aninie. Pytań w sprawie brutalnej zbrodni jest wiele: nie wiadomo, kim byli sprawcy, jaki był ich motyw działania, ani jak dostali się do willi.

Mordercy spędzili w niej wiele godzin, w trakcie których brutalnie torturowali byłego premiera. Nad ranem ciupagą zacisnęli pasek na jego szyi, co spowodowało zgon Jaroszewicza. Alicja Solska została związana i położona w łazience, gdzie przebywała przez cały czas, gdy sprawcy pastwili się nad jej mężem. Nad ranem 1 września zabito ją strzałem w tył głowy ze sztucera. Ciała ofiar odkrył około godziny 23 ich syn.

Galeria:
Policja schwytała mężczyzn podejrzanych o zabójstwo małżeństwa Jaroszewiczów
Czytaj także:
Konferencja Ziobry ws. zabójstwa Jaroszewiczów. Dwóch sprawców przyznało się do winy

Czytaj także

 0