B. asystent Łyżwińskiego aresztowany

B. asystent Łyżwińskiego aresztowany

Dodano:   /  Zmieniono: 
Łódzki sąd rejonowy aresztował na trzy miesiące radnego Samoobrony Jacka P. podejrzanego m.in. o nakłanianie Anety Krawczyk do przerwania ciąży i narażenie życia kobiety.

Mężczyzna nie przyznaje się do stawianych mu zarzutów. Grozi mu kara do ośmiu lat więzienia.

"Zdaniem sądu, izolacja podejrzanego jest nieodzowna dla dalszego prawidłowego toku postępowania, które wiąże się z koniecznością przesłuchania jeszcze wielu świadków" - powiedziała Grażyna Jeżewska z biura prasowego sądu. Dodała, że sąd uznał za zasadną obawę prokuratury o mataczenie ze strony Jacka P.

Jacek P. - były asystent posła Stanisława Łyżwińskiego, obecnie radny sejmiku województwa łódzkiego - został zatrzymany w czwartek rano przez policję na polecenie łódzkiej prokuratury okręgowej w związku ze śledztwem dotyczącym tzw. seksafery w Samoobronie.

Przedstawiono mu zarzuty nakłaniania, w okresie od grudnia 2002 do stycznia 2003 roku Anety Krawczyk do przerwania ciąży wbrew przepisom ustawy, usiłowania przerwania ciąży i narażenia kobiety na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, bądź ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Zarzuty te dotyczą okresu styczeń-luty 2003 r., gdy Jacek P. miał dwukrotnie podać Anecie Krawczyk oksytocynę -  przeznaczoną dla zwierząt - w celu wywołania skurczów porodowych.

Ponadto Jacek P. podejrzany jest o usiłowanie poplecznictwa, a tym samym utrudnianie śledztwa.

Według piątkowej "Gazety Wyborczej", w zeszłym tygodniu Jacek P. wraz z żoną namawiali Krawczyk, by wycofała zeznania obciążające Łyżwińskiego i szefa Samoobrony Andrzeja Leppera. Jak podaje "GW", Krawczyk nagrała rozmowę, podczas której Jacek P. miał m.in. przekonywać kobietę słowami: "takie oświadczenie złożysz, że byłaś sterowana, płacili ci, a wszystko, co mówiłaś do tej pory, to nieprawda. I my będziemy ci dozgonnie wdzięczni". "GW" informuje, że po wizycie Jacka P. Aneta Krawczyk otrzymała policyjną ochronę.

Informacji tych nie komentuje łódzka prokuratura. "W żaden sposób nie odnosimy się do publikacji prasowych" - powiedział PAP rzecznik prokuratury Krzysztof Kopania.

Jeśli cała sprawa skończy się prawomocnym wyrokiem skazującym Jacka P., to straci on mandat radnego wojewódzkiego. Wówczas na to miejsce wejdzie Aneta Krawczyk - kolejna na liście wyborczej Samoobrony w zeszłorocznych wyborach samorządowych.

Szef Samoobrony Andrzej Lepper, powiedział w piątek dziennikarzom w Sejmie, że jeżeli zarzuty wobec Jacka P. się potwierdzą, to "absolutnie" nie ma dla niego miejsca w Samoobronie.

Pytany, czy Aneta Krawczyk może być w przyszłości radną Samoobrony, Lepper powiedział: "niech ta pani idzie do partii zboczonych kobiet; ona jest zboczona do potęgi, niech taką partię założy i będzie sama w tej partii, bo myślę, że więcej takich kobiet w Polsce nie ma". Według niego, Krawczyk przyjmując oksytocynę zgodziła się na przerwanie ciąży.

"Ta pani zachowuje się jak najgorsza, kompromitując siebie, narażając na wstyd własne dzieci. Ta kobieta nie ma ani krzty szacunku dla swoich dzieci, bo do siebie takie szacunku nie mają nigdy" - powiedział szef Samoobrony.

Na słowa wicepremiera zareagowała Aneta Krawczyk. Jak powiedziała dziennikarzom, "jeżeli w ciągu 48 godzin Lepper jej nie przeprosi to skieruje sprawę do sądu". "Dość obrzucania błotem, mówię to, nie tylko w imieniu swoim, ale i innych molestowanych kobiet" - dodała.

Śledztwo w sprawie tzw. seksafery wszczęte zostało na początku grudnia ubiegłego roku po publikacji w "Gazecie Wyborczej". W tekście pt. "Praca za seks w Samoobronie" Krawczyk, b. radna Samoobrony w łódzkim sejmiku i b. dyrektor biura poselskiego Łyżwińskiego twierdziła, że pracę w partii dostała za usługi seksualne świadczone Łyżwińskiemu i Lepperowi.

Prokuratorskie postępowanie dotyczy "żądania oraz przyjmowania korzyści osobistych o charakterze seksualnym" przez osobę pełniącą funkcję publiczną i uzależnienia od nich zatrudnienia w biurze poselskim.

Prawdopodobnie do końca lutego prokuratura skieruje do Sejmu wniosek o uchylenie immunitetu posłowi Łyżwińskiemu. Prokuratura chce mu postawić zarzuty oferowania pracy w zamian za korzyść osobistą, zmuszania do usług seksualnych oraz gwałtu.

Zarzuty w śledztwie przedstawiono już jednej osobie. Były działacz Samoobrony z Myślenic Franciszek I. jest podejrzany o poplecznictwo i podżeganie do składania fałszywych zeznań - miał instruować jednego ze świadków jak ma zeznawać na temat Łyżwińskiego. Grozi za to do pięciu lat więzienia.

pap, ss, ab

 0

Czytaj także