ABW bada sprawę rzekomej pożyczki Kornela Morawieckiego. Poszukiwany dokument

ABW bada sprawę rzekomej pożyczki Kornela Morawieckiego. Poszukiwany dokument

Kornel Morawiecki
Kornel Morawiecki / Źródło: Newspix.pl / GRZEGORZ KRZYZEWSKI / FOTONEWS
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego próbuje odnaleźć pokwitowanie odbioru od Fundacji „SOS dla życia” ks. Tomasza Jegierskiego 96 tysięcy złotych z podpisem „Kornel Morawiecki” – donosi RMF FM. Ksiądz utrzymuje, że marszałek nie chce oddać pożyczki, a Morawiecki wszystkiemu zaprzecza.

Jak informuje RMF FM, do tej pory ABW przeprowadziło trzy przeszukania w tej sprawie. Pod koniec lutego zapukali do rzeszowskiego mieszkania byłej przedstawicielki zarządu Fundacji "SOS dla życia". Agenci nie mieli nakazu i tłumaczyli, że do tych czynności wystarczyło przedstawienie legitymacji. Ostatecznie na pokwitowanie nie trafili.

Kolejne przeszukanie miało miejsce w domu babci księdza Tomasza Jegierskiego w Olecku. Z kolei w połowie marca 2018 roku zajęto całą dokumentację księgową fundacji.

Jak przypomina RMF FM, sprawę rzekomej pożyczki nagłośnili posłowie Platformy Obywatelskiej. 22 marca na konferencji w Sejmie ksiądz Tomasz Jegierski wystąpił chwile po tym, gdy sekretarz generalny PO Stanisław Gawłowski na sali plenarnej bronił się przed podejrzeniami korupcyjnymi. – Do księdza parę lat temu przyszedł asystent obecnego posła Kornela Morawieckiego i zaproponował wsparcie ze strony Wielkopolskiego Banku Kredytowego, którym wówczas zarządzał obecny premier Mateusz Morawiecki. Warunkiem tej pomocy była wpłata 96 tys. zł na rzecz Kornela Morawieckiego i jego organizacji Solidarność Walcząca. 5 stycznia 2013 r. Kornel Morawiecki odebrał te pieniądze, a na żądanie księdza pokwitował je jako pożyczka – opowiadał jeszcze na mównicy sejmowej poseł PO Stanisław Gawłowski.

Ks. Jegierski poinformował również, że dopiero 2 marca zostało przyjęte jego pismo do prokuratury, w którym złożył doniesienie o popełnieniu przestępstwa przez Kornela i Mateusza Morawieckich (dokument miał zostać przez niego złożony 21 stycznia). Zapytany o to, dlaczego ujawnia sprawę dopiero teraz, ks. Jegierski powiedział, że składał do sądu pisma o ugodę w tej sprawie. Rozprawa została wyznaczona na 7 marca, jednak druga strona nie stawiła się na posiedzeniu. 8 grudnia przesłaliśmy ostateczne wezwanie, które pozostało bez odpowiedzi.

Morawiecki zaprzecza

W styczniu ksiądz wysłał także list do Kancelarii Premiera i Prezydenta. Kornel Morawiecki powiedział wówczas, że nie pożyczał żadnych pieniędzy. – To przykra sprawa. Wiem jak trudno zdobyć pieniądze na działalność społeczną i z jakimi trudnościami borykają się organizacje, które taką działalność prowadzą. Dlatego nigdy nie pożyczyłbym pieniędzy od organizacji charytatywnej i nie pożyczyłem ich od prowadzonej przez księdza Jegierskiego Fundacji SOS dla Życia. Niestety, obawiam się, że mamy do czynienia z oszustwem – mówił ojciec premiera w rozmowie z „Gazetą Polską”. – Ksiądz Tomasz Jegierski nie dawał mi żadnych pieniędzy; sprawa jest w prokuraturze, bo ksiądz Jegierski mnie szantażował – skomentował Kornel Morawiecki.

Czytaj także:
Prognoza pogody na środę. Termometry wskażą nawet 21 stopni!

Czytaj także

 3

Czytaj także