Kierowca Ubera zarobił 10 zł. Musi zapłacić 10 tys. zł kary

Kierowca Ubera zarobił 10 zł. Musi zapłacić 10 tys. zł kary

Uber, zdjęcie ilustracyjne
Uber, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Fotolia / fot. markistock
Norbert M. może mówić o prawdziwym pechu. Mężczyzna musi zapłacić 10 tys. zł kary za nielegalny, okazjonalny przewóz osób. Za feralny kurs zarobił...10 zł.

Norbert M. dorabiał wożąc pasażerów w ramach aplikacji Uber. Podczas kursu z klientem został zatrzymany do kontroli przez inspektora transportu drogowego oraz policję. Okazało się, że mężczyzna nie posiada licencji taksówkarskiej. W związku z tym, inspektor nałożył na niego karę w wysokości 10 tys. zł. Mężczyzna próbował odwołać się od tej decyzji do głównego inspektora transportu drogowego. Jego skarga została częściowo uwzględniona (w części dotyczącej braku taksometru), jednak wysokość kary nie uległa zmianie.

Norbert M. wniósł skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie. Mężczyzna miał wiele uwag odnośnie protokołu kontroli oraz stawianych mu zarzutów dotyczących m.in. art. 67 ustawy o transporcie drogowym, która mówi o tym, że kontrola z policją może być przeprowadzona z policją tylko wtedy, gdy istnieje zagrożenie dla bezpieczeństwa i porządku ruchu na drogach publicznych.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie oddalił skargę uznając, że doszło do naruszenia prawa. W opinii WSA przewóz odbywał się w celach zarobkowych samochodem, który nie był oznaczony jako taksówka. Po ogłoszeniu wyroku Norbert M. przyznał, że za feralny kurs zarobił...10 zł.

Czytaj także:
Zaskakujące słowa Bosaka o Uber Eats. „Czy polska młodzież nie dałaby sobie z tym rady?”

Czytaj także

 6
  • ciągle tkwimy w zacofaniu...
    • gdzieś przeczytałem, że przedstawiciel ubera wypowiedział się, że chłopak otrzymał pomoc
      • z cyklu 'trudne sprawy". Jestem przekonany, że uber tak tego nie zostawi
        • widocznie jego uwagi były tak denne że nie zasługiwały na uwzględnienie przez sąd,szkoda było kasy na licencję ,to teraz będzie drożej
          • Taksówkarz musi sporo zainwestować. Taksometr, kasa fiskalna, badania, egzamin, licencja. Kierowca jeżdżący w ramach Ubera nic nie musi. Wiem jacy są taksiarze ale z drugiej strony to nie fair, że oni inwestują, a kto inny nie, jeździ poza wszelką kontrolą i im jeszcze podbiera klientów.

            Czytaj także