Ambasada Ukrainy domaga się przeprosin po słowach wicemarszałka Sejmu

Ambasada Ukrainy domaga się przeprosin po słowach wicemarszałka Sejmu

Stanisław Tyszka
Stanisław Tyszka / Źródło: Newspix.pl / Grzegorz Krzyżewski
Ambasada Ukrainy domaga się przeprosin od wicemarszałka Sejmu Stanisława Tyszki z ruchu Kukiz'15, który zasugerował, że przez brak wykształcenia pielęgniarek z Ukrainy umierają pacjenci.

Chodzi o słowa wypowiedziane przez Stanisława Tyszkę na antenie TVN24. Wicemarszałek Sejmu stwierdził, że „obecnie uzupełnia się braki w szpitalach pracownikami z Ukrainy, często niżej wykwalifikowanymi, przez co umierają ludzie”. Ta wypowiedź oburzyła ukraińską ambasadę. W oświadczeniu placówki dyplomatycznej możemy przeczytać, że „sugerując, iż przez zatrudnianie w szpitalach pracowników z Ukrainy o rzekomo niższych kwalifikacjach umiera więcej ludzi, wicemarszałek przekroczył poziom przyzwoitości i pozwolił sobie na tak haniebne i niedopuszczalne pomówienie obywateli Ukrainy”.

„Pomijając sam fakt rozpowszechniania zwykłych plotek, niemających nic wspólnego z rzeczywistością, rażąca swoim charakterem ksenofobicznym jest prymitywna próba przerzucania winy na obcokrajowców. Jest to niegodne osoby publicznej posiadającej tak wysokie stanowisko w Sejmie posunięcie. W imieniu wszystkich obywateli Ukrainy, zatrudnionych w Polsce, żądamy przeprosin od Pana Wicemarszałka Stanisława Tyszki” – napisano w oświadczeniu.

Ukraińska ambasada zaapelowała także do polskich władz o „potępienie wspomnianej wypowiedzi, wyciągnięcie wobec ich autora odpowiednich konsekwencji dyscyplinarnych, oraz niedopuszczenia szerzenia w przestrzeni publicznej stereotypów na temat obywateli Ukrainy o charakterze ksenofobicznym i szowinistycznym”.

Ambasada przytoczyła również dane Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, według których w 2017 roku w Polsce zezwolenia na pracę w zawodach medycznych otrzymali zaledwie 297 pracowników z Ukrainy, w tym 16 lekarzy i tylko 3 pielęgniarki i położne (w roku 2016 – ogółem 311, w tym 16 lekarzy i 3 pielęgniarki i położne).

Czytaj także:
„Zamordowany” rosyjski dziennikarz jednak żyje. Służby mówią o prowokacji

Czytaj także

 1

Czytaj także