Agnieszka Niesłuchowska, „Wprost”: Najpierw prezydent Karol Nawrocki zapowiedział odebranie orderu Wołodymyrowi Zełenskiemu, teraz europosłanka Konfederacji Anna Bryłka skierowała wniosek do przewodniczącej Parlamentu Europejskiego o odebranie prezydentowi Ukrainy Europejskiego Orderu Zasługi, w związku z decyzją prezydenta Ukrainy o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. Jak pan to ocenia?
Gen. Roman Polko: Wielkie „gratulacje” dla rosyjskich trolli i dla doktryny Gierasimowa (szefa Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej. W 2013 roku opublikował artykuł, w którym opisał wojnę nowej generacji. Dowodził, że metody pozamilitarne, mogą być skuteczniejsze od tradycyjnego ataku – red.). Jest realizowana wprost podręcznikowo.
Co pan ma na myśli?
Rosjanie na początku tej wojny doskonale zdali sobie sprawę, że nie zbudują w Polsce miłości do Rosji. Uznali jednak, że hejt i niechęć do Ukraińców są jak najbardziej do zrealizowania. To idealnie wpisuje się w doktrynę Gierasimowa: wbijać klin i nie dopuścić do zbliżenia naszych narodów. Rosji byłoby wybitnie nie na rękę, gdyby Polska zacieśniła relacje z Ukrainą.
Ale trudno było oczekiwać, że politycy nie zareagują na decyzję prezydenta Ukrainy, godzącą w Polaków.
Oczekuję od liderów politycznych, żeby kształtowali emocje i je tonowali, a nie bezmyślnie za nimi podążali. Polityka emocjonalna nic nie daje. Prawo do emocji ma pani, mam ja, ale polityk musi mieć strategię i pomysł na to, co jest za horyzontem.
Prezydent zareagował zbyt emocjonalnie?
Zanim ogłosił publicznie kroki dyplomatyczne wobec Zełenskiego, miał wręcz obowiązek najpierw z nim osobiście porozmawiać. To jest kwestia utrzymywania stałych, osobistych relacji i ciągłego kontaktu na najwyższym szczeblu.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
