NIK: nieprawidłowości w zarządzaniu majątkiem na Akademii Morskiej w Gdyni

NIK: nieprawidłowości w zarządzaniu majątkiem na Akademii Morskiej w Gdyni

Dokumenty
Dokumenty / Źródło: Fotolia / vladstar
Umowy najmu na Akademii Morskiej w Gdyni (obecnie Uniwersytet Morski) zawierane były przez osoby nieuprawnione, nie sprawowano też prawidłowego nadzoru nad ich realizacją – to niektóre wnioski z raportu Najwyższej Izby Kontroli przesłanego w piątek PAP.

Kontrola NIK objęła trzy jednostki: Akademię Morską w Szczecinie, Akademię Morską w Gdyni (obecnie Uniwersytet Morski) oraz Studium Doskonalenia Kadr Akademii Morskiej w Gdyni (spółka, której jedynym udziałowcem jest AM w Gdyni, a kadrę dydaktyczną stanowią głównie pracownicy tej uczelni). Celem kontroli było sprawdzenie, czy uczelnie prawidłowo zarządzały posiadanym majątkiem w latach 2015-2017.

„Akademia Morska w Gdyni gospodarowała wybranymi składnikami mienia w sposób niezgodny z ustanowionymi politykami. NIK stwierdziła szereg nieprawidłowości w tym zakresie, które stwarzały wręcz ryzyko naruszenia interesów Uczelni” – stwierdza NIK w przesłanym PAP raporcie.

Izba przypomina przy tym, że już w poprzednim raporcie, z 2013 roku, gdyńskiej Akademii Morskiej zarzucano wiele nieprawidłowości, m.in. przydzielenie po kosztach mieszkania służbowego córce ówczesnego rektora, naginanie i ignorowanie prawa zamówień publicznych, obsadzanie stanowisk kierowniczych osobami bez wymaganych kwalifikacji czy niegospodarne zarządzanie majątkiem uczelni.

W najnowszym raporcie NIK zwraca uwagę na to, że AM w Gdyni nie dysponowała ewidencjami umów najmu, dzierżawy czy użyczenia zawartych w latach 2015-2016, przez co nie była w stanie podać dokładnej ich liczby ani określić uzyskanych z tego tytułu przychodów. W 2017 r. zawarto 131 takich umów. Do kontroli wybrano 21 umów, które dotyczyły m.in. udostępniania słuchaczom Studium pływalni krytej oraz umów najmu i dzierżawy sal wykładowych, pomieszczeń w których znajdowały się symulatory, pomieszczeń biurowych, lokali na działalność gastronomiczną oraz gruntów przeznaczonych na miejsca postojowe.

NIK stwierdziła, że w gdyńskiej uczelni nie zawsze przestrzegane były ustalone zasady gospodarowania mieniem, co prowadziło do różnego rodzaju nieprawidłowości. W latach 2015-2016 kanclerz uczelni nie sprawował prawidłowego nadzoru nad realizacją umów najmu, zawartych ze studium przez osoby reprezentujące trzy wydziały AM. Sprawowany przez kanclerza nadzór ograniczał się do kontrolowania zgodności stawek płaconych przez najemców oraz do podpisywania umów przez jego zastępcę – który, jak podkreśla NIK, nie miał do tego żadnych uprawnień.

Co więcej, wszystkie kontrolowane umowy najmu pomieszczeń zawarte przez Akademię Morską w Gdyni ze Studium Doskonalenia Kadr podpisały osoby nieposiadające pisemnych pełnomocnictw lub upoważnień rektora. Niektórzy pracownicy Wydziału Mechanicznego AM w Gdyni, którzy prowadzili zajęcia dydaktyczne w ramach umów zawartych ze Studium, jednocześnie reprezentowali uczelnię w zawieranych z tą spółką umowach dotyczących najmu pomieszczeń, w których prowadzone były zajęcia. Niektórzy pracownicy tego wydziału, również prowadzący zajęcia dydaktyczne w salach najmowanych przez Studium, byli jednocześnie osobami rozliczającymi te umowy.

„Działania takie stwarzały ryzyko wystąpienia konfliktu interesów, a tym samym naruszenia interesów Uczelni w zakresie gospodarowania mieniem” – uznała NIK.

W kilku kontrolowanych przypadkach kwota należności z tytułu najmu i dzierżawy nieruchomości została ustalona nieprawidłowo. W dwóch umowach wynajmowana powierzchnia stanowiąca podstawę do wyliczenia czynszu była niższa od rzeczywistej. W wyniku tych rozbieżności czynsz został zaniżony o łączną kwotę prawie 25 tys. zł. Z kolei w drugim półroczu 2016 r. AM w Gdyni określiła w umowie błędną wysokość stawki czynszu za najem sal wykładowych i laboratorium Wydziału Mechanicznego. W rezultacie należności uczelni zostały zawyżone o prawie 3 tys. zł.

NIK przywołuje również przypadek konkursu na prowadzenie stołówki studenckiej na AM w Gdyni: uczelnia wybrała wówczas zwycięską ofertę i powołała komisję konkursową niezgodnie z regulaminem tego konkursu. Komisję powołał prorektor ds. kształcenia (a nie rektor uczelni), zaś wybrana oferta nie zawierała aktualnego zaświadczenia z Krajowego Rejestru Sądowego. Umowa na prowadzenie żywienia w stołówce została także podpisana przez prorektora ds. kształcenia i kwestora uczelni, którzy nie posiadali pisemnego pełnomocnictwa rektora. Umowa z najemcą stołówki została rozwiązana w toku kontroli NIK z dniem 31 stycznia 2018 r.

Po kontroli NIK zwróciła się do rektora Akademii Morskiej w Gdyni z wnioskami o zapewnienie zawierania umów w imieniu Akademii wyłącznie przez osoby do tego upoważnione, wzmocnienie nadzoru nad zawieraniem i rozliczaniem umów podpisywanych ze Studium Doskonalenia Kadr oraz wprowadzenie mechanizmów ograniczających ryzyko powstania konfliktu interesów przy zawieraniu i rozliczaniu umów.

W drugiej kontrolowanej uczelni, szczecińskiej Akademii Morskiej, NIK nie stwierdziła nieprawidłowości w zarządzaniu majątkiem. „Wszystkie umowy najmu i dzierżawy sporządzono w formie pisemnej, zgodnie z wzorem określonym w regulacjach wewnętrznych Uczelni. Podpisały je osoby upoważnione. Zawarte w nich postanowienia zabezpieczały interesy wynajmującego. W umowach właściwie określono stawki czynszu. Ich wysokość pokrywała koszty utrzymania nieruchomości. Kwoty badanych należności z tytułu gospodarowania mieniem przez Akademię Morską w Szczecinie także były ustalane prawidłowo” – stwierdza NIK w przesłanym PAP komunikacie.

Czytaj także:
Student rozesłał maile do 247 kobiet. Zaskakujący finał poszukiwań dziewczyny z baru

Czytaj także

 5
  •  
    Akademia Morska (chyba juz Uniwersytet Morski) powinien mieć pewne wypracowane podstawowy standard pracy i przestrzegać etyki. W koncu to uczelnia i ma tez uczyc co jest etyczne a co jest skorumpowanym zachowaniem i działaniem. Konczac studia na Zachodzie bylem zaszokowany gdy znajomy mi powiedzial ze jego syn dostał dwa zadania na egzaminie a po egzaminie sie dowiedzial ze powinien dostać trzy i uznano ze jednego nie zrobił. Syn nie skarżyl sie, tylko sobie nie mogł darowac bo to trzecie było najłatwiejsze. Ja dostawalem zadania na kartce, zeszyt, czas na przeczytanie. Pilnujący egazaminu mowil tez ile zadan jest zadanych. Prosta procedura i nie było szans na niedomowienia.
    Karygodne jest ze wykladowcy oglaszaja zmiany przez osoby trzecie a nawet czwarte, jakby nie było wypracowanej podstawowej metody. W czasach emaili, social media. To jest absolutne lenistwo mentalne i uczy "bój sie i nie podskakuj", jak za komuny. To jest tez brak odpowiedzialnosci za własna prace i lekceważenie studentow. Sa tam akademicy ktorzy zupelnie nie maja zdolnosci dydaktycznej (chciaż nie wielu) i nie sa badaczami wiec co tam robą? Są tam od lat i wladze uczelni nic nie czynią by to zmienic.
    Ogolnie nie jest źle, ale raka jak sie nie usunie to powaznie oslabia a pozostawiony potrafi nawet zabic.
    •  
      Akademia Morska (chyba juz Uniwersytet Morski) powinien mieć pewne wypracowane podstawowy standard pracy i przestrzegać etyki. W koncu to uczelnia i ma tez uczyc co jest etyczne a co jest skorumpowanym zachowaniem i działaniem. Konczac studia na Zachodzie bylem zaszokowany gdy znajomy mi powiedzial ze jego syn dostał dwa zadania na egzaminie a po egzaminie sie dowiedzial ze powinien dostać trzy i uznano ze jednego nie zrobił. Syn nie skarżyl sie, tylko sobie nie mogł darowac bo to trzecie było najłatwiejsze. Ja dostawalem zadania na kartce, zeszyt, czas na przeczytanie. Pilnujący egazaminu mowil tez ile zadan jest zadanych. Prosta procedura i nie było szans na niedomowienia.
      Karygodne jest ze wykladowcy oglaszaja zmiany przez osoby trzecie a nawet czwarte, jakby nie było wypracowanej podstawowej metody. W czasach emaili, social media. To jest absolutne lenistwo mentalne i uczy "bój sie i nie podskakuj", jak za komuny. To jest tez brak odpowiedzialnosci za własna prace i lekceważenie studentow. Sa tam akademicy ktorzy zupelnie nie maja zdolnosci dydaktycznej (chciaż nie wielu) i nie sa badaczami wiec co tam robą? Są tam od lat i wladze uczelni nic nie czynią by to zmienic.
      Ogolnie nie jest źle, ale raka jak sie nie usunie to powaznie oslabia a pozostawiony potrafi nawet zabic.
      •  
        Akademia Morska (chyba juz Uniwersytet Morski) powinien mieć pewne wypracowane podstawowy standard pracy i przestrzegać etyki. W koncu to uczelnia i ma tez uczyc co jest etyczne a co jest skorumpowanym zachowaniem i działaniem. Konczac studia na Zachodzie bylem zaszokowany gdy znajomy mi powiedzial ze jego syn dostał dwa zadania na egzaminie a po egzaminie sie dowiedzial ze powinien dostać trzy i uznano ze jednego nie zrobił. Syn nie skarżyl sie, tylko sobie nie mogł darowac bo to trzecie było najłatwiejsze. Ja dostawalem zadania na kartce, zeszyt, czas na przeczytanie. Pilnujący egazaminu mowil tez ile zadan jest zadanych. Prosta procedura i nie było szans na niedomowienia.
        Karygodne jest ze wykladowcy oglaszaja zmiany przez osoby trzecie a nawet czwarte, jakby nie było wypracowanej podstawowej metody. W czasach emaili, social media. To jest absolutne lenistwo mentalne i uczy "bój sie i nie podskakuj", jak za komuny. To jest tez brak odpowiedzialnosci za własna prace i lekceważenie studentow. Sa tam akademicy ktorzy zupelnie nie maja zdolnosci dydaktycznej (chciaż nie wielu) i nie sa badaczami wiec co tam robą? Są tam od lat i wladze uczelni nic nie czynią by to zmienic.
        Ogolnie nie jest źle, ale raka jak sie nie usunie to powaznie oslabia a pozostawiony potrafi nawet zabic.
        •  
          Akademia Morska (chyba juz Uniwersytet Morski) powinien mieć pewne wypracowane podstawowy standard pracy i przestrzegać etyki. W koncu to uczelnia i ma tez uczyc co jest etyczne a co jest skorumpowanym zachowaniem i działaniem. Konczac studia na Zachodzie bylem zaszokowany gdy znajomy mi powiedzial ze jego syn dostał dwa zadania na egzaminie a po egzaminie sie dowiedzial ze powinien dostać trzy i uznano ze jednego nie zrobił. Syn nie skarżyl sie, tylko sobie nie mogł darowac bo to trzecie było najłatwiejsze. Ja dostawalem zadania na kartce, zeszyt, czas na przeczytanie. Pilnujący egazaminu mowil tez ile zadan jest zadanych. Prosta procedura i nie było szans na niedomowienia.
          Karygodne jest ze wykladowcy oglaszaja zmiany przez osoby trzecie a nawet czwarte, jakby nie było wypracowanej podstawowej metody. W czasach emaili, social media. To jest absolutne lenistwo mentalne i uczy "bój sie i nie podskakuj", jak za komuny. To jest tez brak odpowiedzialnosci za własna prace i lekceważenie studentow. Sa tam akademicy ktorzy zupelnie nie maja zdolnosci dydaktycznej (chciaż nie wielu) i nie sa badaczami wiec co tam robą? Są tam od lat i wladze uczelni nic nie czynią by to zmienic.
          Ogolnie nie jest źle, ale raka jak sie nie usunie to powaznie oslabia a pozostawiony potrafi nawet zabic.
          • czesława chcą scigać ha ha ah jude circus