Marcinkiewicz pozywa byłą żonę, Izabela odpowiada. „Będę domagać się publicznych przeprosin”

Marcinkiewicz pozywa byłą żonę, Izabela odpowiada. „Będę domagać się publicznych przeprosin”

Kazimierz Marcinkiewicz
Kazimierz Marcinkiewicz / Źródło: Newspix.pl / Grzegorz Krzyżewski
Saga związana z Kazimierzem Marcinkiewiczem i jego byłą żoną zdaje się nie mieć końca. Teraz bitwa na argumenty przeniosła się do mediów społecznościowych, a byli małżonkowie zapowiadają pozwy sądowe.

Kazimierz Marcinkiewicz przytoczył na  kilka faktów z życia Izabeli Olchowicz. Polityk nazwał swoją byłą żonę „stalkerką”. „Miała wypadek w grudniu 2014 roku, nie spiesząc się na spotkanie ze mną, tylko przeciwnie, jechała prawie pustymi Al. Jerozolimskimi w stronę Pruszkowa, nie do centrum, gdzie na nią czekałem. Jak zeznał kierowca jadący za nią, jechała najwyżej 50 km/h i sama wjechała w barierki. Sprokurowała ten wypadek do czego przyznała się mi w szpitalu i na co są także inne dowody. W tym czasie nie żyłem już z nią od 2 lat” – napisał były premier.

Stłuczka na Majorce?

Marcinkiewicz dodał, że Izabela Olchowicz mająca „problemy z codziennym życiem, przebieraniem, a nawet spaniem” niemal trzy lata temu poleciała na Majorkę. „Tam miała stłuczkę, za którą nie zapłaciła. Jako że podała zły adres, windykator trafił do mnie. Nie potwierdził, by wynajmująca samochód miała widoczną rękę na temblaku i to w sposób, który właściwie uniemożliwiałby jazdę. Wynajmując samochód nie wskazała też innego kierowcę” – napisał były premier.

Polityk podkreślił, że jego była żona odrzuciła propozycję wykupu jego długi i „zalała go hejtem oraz kłamliwymi donosami do wszystkich możliwych instytucji”. „Wiem już, że stalker się sam nie zatrzyma. Składam więc pozew” – podsumował.

Odpowiedź byłej żony

Izabela Olchowicz nie pozostała obojętna na wpis byłego męża. Zaznaczyła, że prosiła go oto, by nie używał określenia „stalkerka” w odniesieniu do jej osoby. „Zrobił to po raz kolejny dziś i w związku z tym jestem zmuszona podjąć kroki prawne, tzn. złożyć pozew o naruszenie dóbr osobistych oraz pomówienie. Będę domagać się publicznych przeprosin od Marcinkiewicza – dłużnika alimentacyjnego. Nie pozwolę sobie, aby ktokolwiek bezpodstawnie i publicznie mnie obrażał” – napisała Olchowicz.

Przytoczone przez Marcinkiewicza opisy zdarzeń jego była żona określiła „pseudofaktami”. „Dłużnik, K.M przywołuje stare wydarzenia, przeinaczając fakty, sieje nieprawdę, insynuuje, swoimi poczynaniami naraża mnie na nieprzyjemności. Dlaczego to wszystko? Dlaczego nadal manipuluje opinią publiczną, straszy pozwem (trzeba mieć podstawy prawne, aby w ogóle takowy złożyć)?” – zapytała retorycznie. „Ja czekam na odzyskanie długu niespłaconego do dnia dzisiejszego, korzystając w tym celu z pomocy komornika i prokuratury. Dłużnik alimentacyjny sam sobie sprokurował taki los. Stop niealimentacji” – podsumowała.

Czytaj także:
Były europoseł PiS ironicznie o „ściganiu rozwodników”. Dubieniecki ripostuje

Czytaj także

 4
  • A kogo to obchodzą ich zgrzyty!To ich problem oboje są sfiksowani.Ponosi konsekwencje swojej błazenady.
    •  
      żałosny typ, zostawił rodzinę, żonę dla takiej Isabel to się mu to należy jak chłopu ziemia hahaha
      • Kaziu nie badz durniem I nie plac tej oszustce ani grosza … zadnych dzieci z nia nie miales a na swoje zycie niech pasozyt zarobi sam.
        • No, no to nam panstwo Marcinkiewicz zafundowali serialik godny kiepskiej tele-noweli brazylijskiej badz tureckiej.