Do klubu w Łodzi nie wpuszczono cudzoziemców? „Czarnuchy nie wchodzą”

Do klubu w Łodzi nie wpuszczono cudzoziemców? „Czarnuchy nie wchodzą”

Łódź, ulica Piotrkowska
Łódź, ulica Piotrkowska / Źródło: Fotolia / Jacek
Czytelnik „Gazety Wyborczej” poinformował o zdarzeniu, do jakiego miało dojść w jednym z łódzkich klubów. Z jego relacji wynika, że ochrona nie wpuściła do środka czarnoskórych studentów. Do zdarzenia odniósł się już właściciel lokalu.

Do zdarzenia opisywanego przez „Gazetę Wyborczą” miało dojść 20 lipca przed klubem DoSopotu Club & Lounge na ulicy Piotrkowskiej w Łodzi. – Było przed północną. Stałem ze znajomymi w kolejce do klubu. Przede mną dwie czarnoskóre pary – powiedział w rozmowie z dziennikiem Jakub. Dodał, że ochroniarze wpuszczali chętnych z kolejki, wypraszając jedynie oboykrajowców. – Afrykanie nie byli pijani czy niegrzeczni. Stali, rozmawiali ze sobą po cichu. Byli ubrani bardzo elegancko, nawet jak na to miejsce – powiedział rozmówca „GW”.

Co na to właściciel?

Z relacji Jakuba wynika, że nie usłyszał, jaki był powód niewpuszczenia dwóch czarnoskórych par do lokalu. Stwierdził, że „trudno mu wyobrazić sobie jakikolwiek inny niż ten, że po prostu nie spodobali się bramkarzowi, bo byli czarni". – Kiedy odeszli, ochrona wpuściła wszystkich innych z kolejki. Chciałbym się mylić, ale myślę, że to był po prostu rasizm – dodał.

Swoją wersję wydarzeń przedstawiła też pochodząca z Rwandy Melissa, której nie wpuszczono do klubu. – Ochroniarz wszystkim bez wyjątku sprawdzał dowody osobiste i wszystkich wpuszczał. Przyszła nasza kolej. Gdy ochroniarz nas zobaczył, powiedział od razu: „No. U can not enter” (Nie, nie wejdziecie). Potem rzucił coś po polsku, ale nie zrozumieliśmy – powiedziała dziennikarce "GW".

Inny ze świadków potwierdził z kolei, że ochroniarz powiedział czarnoskórym studentom, iż nie zostaną wpuszczeni do lokalu. Gdy ci odchodzili miał powiedzieć po polsku: „Czarnuchy nie wchodzą”. Co na to właściciel klubu? Konrad Stasio nie wierzy w to, że dwie wspomniane pary zostały wyproszone z powodu kolory skóry. Argumentował, że najwyraźniej studenci zachowywali się w niewłaściwy sposób. – Rozmawiałem z częścią obsługi lokalu, która była odpowiedzialna za selekcję osób wpuszczanych do lokalu tego dnia. Jestem przekonany, że są to osoby o najwyższej kulturze osobistej. Bardzo zależy nam na jak najwyższym standardzie obsługi naszych klientów i nie ma możliwości, aby opisywana sytuacja miała miejsce – podsumował.

Czytaj też:
Pisał, że osoby LGBT „nie są naszymi braćmi i siostrami". Ksiądz z Dolnego Śląska ukarany

Źródło: Gazeta Wyborcza
 1

Czytaj także