Legenda Stanisława Lema. Kochał samochody, awanturował się z pisarzami, filmowców nazwał „bandą kretyńskich obwiesiów”

Legenda Stanisława Lema. Kochał samochody, awanturował się z pisarzami, filmowców nazwał „bandą kretyńskich obwiesiów”

Stanisław Lem
Stanisław Lem / Źródło: Newspix.pl / ULLSTEIN
Był ofiarą swojego sukcesu – w latach 70. jego nazwisko było synonimem gatunku literackiego uznawanego za rozrywkowy, choć Lem robił co mógł, by tę „rozrywkę” nasycić mądrością. Z różnym skutkiem, bo wielbiciele fantastyki do jego książek wykraczających poza gatunkowe reguły podchodzili z dystansem. Czuli, że Lem ich przerasta.

Lem był chyba pierwszym polskim pisarzem, który zrobił karierę ogólnoświatową, a jednocześnie był – z tego, co wiem – człowiekiem głęboko poirytowanym tym, że nie był ceniony i wielbiony po prostu jako pisarz. Że wciąż przyklejoną ma etykietkę „fantasty”, „autora powieści science fiction”. On ambicje miał większe, bo doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że był mądrzejszy niż wszyscy pisarzy zaliczani do grona twórców fantastyki i im był starszy, tym częściej uciekał z obszaru prozy do „przedziału” zajmowanego przez filozofów i erudycyjnych publicystów. Ale ciągle postrzegany był przez pisarzy zadomowionych w literaturze „głównego nurtu” jako ktoś spoza tego kręgu.

Artykuł został opublikowany w 42/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 2

Czytaj także