Zaskakujący skutek konfliktu na granicy z Białorusią. „Sport przegrywa z Łukaszenką”

Zaskakujący skutek konfliktu na granicy z Białorusią. „Sport przegrywa z Łukaszenką”

Aleksander Łukaszenko
Aleksander Łukaszenko / Źródło: Shutterstock / Exsilentroot
Z problemami na granicy polsko-białoruskiej nie radzimy sobie w skali makro, ale dobrych rozwiązań brakuje też w innych dziedzinach. W cieniu coraz groźniejszego konfliktu na wschodzie mamy kryzys mniejszy, ale przez to nie mniej ważny – kryzys małych klubów piłkarskich z drugiego końca Polski.

Nie pomagamy sobie w tej trudnej sytuacji. Minister Mariusz Kamiński zapowiedział, że dopiero od grudnia, gdy przestanie obowiązywać stan wyjątkowy, polscy dziennikarze będą mogli wrócić na polsko-białoruskie pogranicze.

Do tego momentu międzynarodowa opinia publiczna będzie skazana na komunikaty białoruskich służb i coraz częściej relacje zachodnich mediów, których zaproszeni przez dyktatora przedstawiciele pokazują sytuację z drugiej strony płotu.

Ci ostatni, bezmyślnie powtarzając historie o kocach i żywności przekazywanych migrantom przez białoruskie służby – bez szerszego spojrzenia na problem i pytania, skąd ci wszyscy ludzie wzięli się na granicy – dają dowód, że „polieznyj idiot” i wioska potiomkinowska to wynalazki, które nasi wschodni sąsiedzi świetnie wykorzystują do dziś.

Artykuł został opublikowany w 46/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także