RPO chce wyjaśnień w sprawie "listy 500"

RPO chce wyjaśnień w sprawie "listy 500"

Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz Kochanowski chce od prezesa IPN Janusza Kurtyki informacji co do "możliwości przekazania" mediom "listy 500" - sporządzonego w IPN spisu osób pełniących ważne funkcje w życiu publicznym, które tajne służby PRL traktowały jako swych informatorów.
W liście do Kurtyki, udostępnionym w czwartek PAP, Kochanowski  zwraca się o "ustosunkowanie się do przedstawionych przez media informacji i powiadomienie mnie o zajętym stanowisku".

We wtorek wieczorem Polskie Radio podało nazwiska polityków SLD, którzy mają się znajdować na "liście 500". Mają to być m. in.: Jacek Piechota, Zbigniew Siemiątkowski, Longin Pastusiak, Andrzej Brachmański, Roman Jagieliński, Sławomir Wiatr, Dariusz Rosati i Wiesław Kaczmarek. Według "Rzeczpospolitej", na liście jest też Aleksander Kwaśniewski. Zaprzeczyli oni tym zarzutom.

SLD chce powołania sejmowej komisji śledczej do wyjaśnienia "przecieku" do mediów tych nazwisk. Prezes IPN powtarza, że nie było wycieku. Zdaniem Kurtyki, nazwiska z mediów to "tylko spekulacje", a media mają "niepewne źródła". Dodał, że informacje są w IPN "dobrze chronione".

Śledztwa w całej sprawie nie będzie bez zawiadomienia od IPN - mówi Zbigniew Ziobro. Według polityków, najlepszym sposobem na "przecieki" jest ujawnienie całości archiwów Instytutu.

Zdaniem naszego tygodnika, na liście są też nazwiska polityków rządzącej koalicji. W czwartek "Dziennik" podał, że są tam wiceszef Samoobrony Janusz Maksymiuk oraz wiceminister transportu i szef koła Ruchu Ludowo-Narodowego Bogusław Kowalski.

IPN sporządził listę nazwisk około 500 osób pełniących obecnie ważne funkcje w życiu publicznym na podstawie nowej ustawy lustracyjnej. 11 maja Trybunał Konstytucyjny uchylił jej przepis, nakazujący IPN przygotowanie i opublikowanie takiej listy. Publikacja katalogów osób traktowanych jako informatorzy przez tajne służby PRL oznacza "legitymizację perspektywy służb państwa totalitarnego do wyciśnięcia piętna hańby na tych, których na tych
listach umieszczono" - napisał TK w pisemnym uzasadnieniu wyroku.

Istnienie listy osób, które miały być współpracownikami służb PRL, a obecnie "kreują się bądź też występują w roli autorytetów", potwierdził w sobotę Kurtyka. We wtorek zapewniał, że nie ma możliwości, aby informacje na temat "listy 500" mogły zostać wyniesione z IPN.

Prezes TK Jerzy Stępień przestrzegał, że po orzeczeniu TK nie można ujawniać listy osób, które miały współpracować z tajnymi służbami PRL, nawet jeżeli obecnie pełnią one ważne funkcje w życiu publicznym.
  

ab, pap

Czytaj także

 0