Lech Wałęsa o małżeństwie: Czas na zmiany. Kłótni nie brakuje

Lech Wałęsa o małżeństwie: Czas na zmiany. Kłótni nie brakuje

Lech Wałęsa
Lech Wałęsa Źródło:Newspix.pl / Luis Barron
Lech Wałęsa ujawnił nieco szczegółów ze swojego życia. Wyznał, że raczej nie pomaga swojej żonie w obowiązkach domowych. – Dziś jak nie ma problemów, to je wymyślamy, żebyśmy byli potrzebni – mówił były prezydent. – Czas na zmiany, ale za starzy jesteśmy na zmiany – podsumował.

w rozmowie z „Super Expressem” zdradził szczegóły swojego małżeństwa. Tłumaczył, że jest człowiekiem starej daty i hołduje zasadzie tradycyjnego podziału obowiązków domowych. – Żona w domu wszystko, a ja mam do domu donieść pieniądze – przyznał były prezydent.

Wałęsa wyznał, że raczej nie pomaga w domu swojej żonie Danucie, choć jest pewien wyjątek. – Stale coś tam odkręcam i dokręcam – ujawnił. Legenda „Solidarności” czasem, jedynie za pozwoleniem żony robi zakupy, ale Wałęsa zaznaczył, że w gospodarowaniu pieniędzmi jest „niezręczny”.

Lech Wałęsa: Muszę zjeść, nawet jeśli mi nie smakuje

Były prezydent relacjonuje, że wciąż pracuje, ale o godz. 13 stara się już być w domu, aby zjeść obiad. – Biorę, co jest, wiem, że muszę zjeść, nawet jeśli mi nie smakuje – żartuje Wałęsa. Legenda „Solidarności” zaznaczyła, że kiedyś „najważniejsze było drugie danie”, a teraz priorytetem są zupy: krupnik, pomidorowa, grochówka, czy rosół.

Wałęsa poruszył także kwestię relacji z żoną. – Każdy wiek ma swoje prawa, w małżeństwie podobnie. Kiedy były problemy, małe dzieci, musieliśmy być zwarci i solidarni, a dziś jak nie ma problemów, to je wymyślamy, żebyśmy byli potrzebni. Kłótni nie brakuje – opowiedział były prezydent. – Czas na zmiany, ale za starzy jesteśmy na zmiany – podsumowała legenda „Solidarności”.

Były prezydent narzekał na drożyznę

O swoich obowiązkach domowych Wałęsa mówił także pod koniec lutego. – Na szczęście to moja żona codziennie chodzi na zakupy spożywcze. Cieszę się, że nie muszę oglądać tych kolosalnych kwot za produkty, które leżą na sklepowych półkach. Niemniej to z mojej kieszeni są one kupowane – tłumaczył wtedy były prezydent.

Legenda „Solidarności” narzekała wtedy, że dostaje „znacznie mniejsze porcje do zjedzenia na śniadania, obiady i kolacje”. – Żona zabiera mi wszystko i wydaje na swoje potrzeby. Nie wspomnę już o prezentach dla dzieci – relacjonował Wałęsa.

Czytaj też:
Lech Wałęsa spotkał się z rosyjskim hipnotyzerem. „Adin, dwa, tri”
Czytaj też:
Lech Wałęsa wspiera inicjatywę Tuska. „Demokratycznie przegonić urzędujących”

Źródło: SE.pl