W piątek, 9 lutego poseł Prawa i Sprawiedliwości Sebastian Łukaszewicz oskarżył wiceministra rolnictwa Michała Kołodziejczaka o grożenie kobiecie, która opublikowała w mediach społecznościowych film, w którym zachęcała rolników do udziału w protestach i krytykowała lidera Agrounii.
Oskarżenia pod adresem Kołodziejczaka
– Otrzymała telefon od samego Michała Kołodziejczaka, który zadzwonił do niej i kazał jej ten film usunąć. Mało tego, kilka godzin później pod jej domem zjawili się silni ludzie, którzy z buciorami weszli na posesję, grożąc jej, że nie może brać udziału w protestach i żeby natychmiast usunęła ten film z internetu – tłumaczył na nagraniu opublikowanym przez posła Dariusza Mateckiego.
Łukaszewicz podkreślił, że ma dowody na to, że doszło do zastraszania. Na swoim profilu w serwisie X (dawniej Twitter) opublikował zrzut ekranu, na którym widoczna jest historia połączeń z osobą, zapisaną w książce telefonicznej pod imieniem i nazwiskiem wiceministra rolnictwa. Grafika wskazuje na to, że właściciel urządzenia rozmawiał z nią dwukrotnie – w piątek, 2 lutego i niedzielę, 4 lutego.
Wiceminister rolnictwa odpowiada
Sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi zaprzecza doniesieniom. Zapowiedział, że sprawa zostanie skierowana do Komisji Etyki Poselskiej. „Posła kłamce, którego nazwiska nawet nie znam zapraszam do sądu. Koniec tej samowoli dla gagatków, którzy wychodzą na mównicę, kłamią i myślą, że nic im za to nie grozi” – napisał.
Łukaszewicz postanowił odpowiedzieć na wpis Kołodziejczaka. „Poznasz niedługo bardzo dobrze moje nazwisko nieudaczniku. Weź się do roboty!” – skomentował. Dodał też kolejny post w tej sprawie. „Kiedyś Wprost, niedawno TVP i Prokuratura, a dziś wchodzą z buciorami na posesję do rolników. Szybko poszło. Ostrzegaliśmy przed tym. Pani Julito, nie zostawimy Pani samej” – podsumował.
Rolniczka opowiedziała o zdarzeniu
Do sprawy odniosła się autorka wspomnianego nagrania. – Po paru godzinach od umieszczenia tego filmu na Tik Toku, przyjechało do mnie dwóch panów – nie wiem, jak szybko mnie znaleźli, ale widocznie teraz wszystkich można znaleźć – i powiedziało mi, że mam ten film usunąć i na temat Michała nie odzywać się, bo ja go nie znam i nie mam prawa – potwierdziła w kolejnym materiale.
Rolniczka przyznała, że w tej sprawie skontaktował się z nią również wiceminister rolnictwa. – Pokrótce mu przedstawiłam, co się stało. On powiedział: „nie mam czasu tej chwili, bo ja jestem ministerstwie w tej chwili, piszę ustawy” – relacjonowała. Poinformowała, że oddzwonił do niej w niedzielę i powiedział, że zostanie oskarżona. – Że on nie daruje takiej obrazy, że on sobie nie pozwoli na to, żeby ktokolwiek tak o nim mówił. Na tym ta rozmowa tak naprawdę się skończyła – dodała.
– Myślałam, że jak osoba pełni jakiś urząd, to powinna chwilę się przytrzymać i zastanowić się, że coś tu poszło nie tak, ktoś może wyrwał się przed szereg, ktoś może nie pomyślał albo po prostu źle trafił, nie na tę osobę, co trzeba – kontynuowała. Podkreśliła jednak, że nie doczekała się żadnej reakcji. – I to mnie utwierdziło w przekonaniu, że niektórzy ludzie nie powinni istnieć w życiu społecznym, tym bardziej w politycznym – przyznała.
Czytaj też:
„Rolnicy budzą społeczeństwo". Kołodziejczak o protestach rolnikówCzytaj też:
Dziś strajk rolników. Zapowiadają marsz na Warszawę
