Tomasz Lis i Hanna Smoktunowicz wzięli ślub

Tomasz Lis i Hanna Smoktunowicz wzięli ślub

Zapowiadali to od dawna, wczoraj - jak sami poinformowali "Fakt" - stało się to faktem. O godzinie 14.57 dziennikarz "Faktu" otrzymał SMS-a od Hanny Smoktunowicz . „Od kilku godzin noszę inne nazwisko. Pozdrawiam. Hanna Lis” - wyświetliło się w telefonie. Podobną wiadomość, tym razem od Tomasza Lisa, otrzymała inna dziennikarka gazety. Ślub odbył się w Rzymie. Młoda para zawarła ten związek w najgłębszej tajemnicy.
"Jesteśmy po ślubie, wracamy na wybory" - brzmiała wiadomość od Tomasza Lisa. Na tę chwilę szykowali się od dawna. I starannie przygotowali wszystko tak, by informacje o planowanej ceremonii nie pojawiły się przed ich ślubem. Nawet najbliżsi przyjaciele rodziny albo nie wiedzieli, albo o tym tak ważnym dla Smoktunowicz i Lisa wydarzeniu dowiedzieli się, gdy już było po wszystkim. "Faktowi" udało się dowiedzieć, że panna młoda miała na sobie suknię z najnowszej kolekcji Macieja Zienia - w kolorze przybrudzonego różu, przed kolano, wyszywaną kamieniami od Svarovskiego.

Młoda para miała do pokonania trudną drogę. Oprócz zwykłych formalności przeszkadzał im brak czasu. Obydwoje ciężko pracowali. Ale w ostatnim miesiącu ich życie stanęło do góry nogami. Lis przestał być szefem „Wydarzeń" i odszedł z Polsatu. Smoktunowicz - jak na kochającą kobietę przystało - odeszła razem ze stacji razem z nim. Od tego czasu mieli dużo więcej wolnego. Jak widać - nie próżnowali, pisze "Fakt".

Mieli sporo czasu dla siebie. Nic więc dziwnego, że ten „urlop" uznali za najlepszy czas na wzięcie ślubu. Mimo plotek o ich ślubie w Toskanii, które pojawiły się w maju, naprawdę pobrali się potajemnie w mieście bliskim sercu Hani - w Rzymie. Smoktunowicz spędziła tam większość swojego dzieciństwa, więc nic dziwnego, że czuje do Rzymu ogromny sentyment.  "Hania czuje się tam jak u siebie. Ma tam wielu przyjaciół, mówi po włosku bez akcentu i gotuje doskonale włoskie potrawy" - opowiada "Faktowi" znajoma pary Aleksandra Karasińska.

Od miesiąca Hania i Tomasz byli celem fotoreporterów. Nie milkły plotki o ewentualnych propozycjach pracy dla dwojga. By na chwilę odetchnąć od medialnego szumu, postanowili uciec za granice kraju. "Nie ma tam polskich paparazzi" - dodaje Karasinska, jednocześnie potwierdzając informację o ślubie dziennikarzy. "Bardzo się cieszę. Wreszcie się zdecydowali na ten krok, bo ostatnio mieli trudny okres. Jest to nowy rozdział w ich życiu" - zakończyła rozmowę z "Faktem".

ss, fakt

Czytaj także

 0