Piecha: żaden lek nie został dopisany w ostatniej chwili

Piecha: żaden lek nie został dopisany w ostatniej chwili

Dodano:   /  Zmieniono: 2
Fot. A. Jagielak /WPROST
Poseł PiS, wiceminister zdrowia Bolesław Piecha oświadczył, że nikt z ministerstwa zdrowia ani też on sam nie dopisał "w ostatniej chwili" żadnego leku na listę leków refundowanych.

 

Podczas konferencji prasowej w Sejmie Piecha odniósł się do medialnych doniesień w sprawie rzekomych nieprawidłowości przy wpisaniu na listę leków refundowanych iwabradyny - nowego leku na nadciśnienie koncernu Servier. Według poniedziałkowego "Dziennika", iwabradyna znalazła się na liście w kilka godzin po wizycie, jaką wiceministrowi Piesze złożyli przedstawiciele koncernu Servier.

Piecha przyznał, że w środę 7 listopada doszło w gmachu MZ do spotkania z szefem firmy Servier, a "przy okazji" był tam Robert Pachocki - dyrektor ds. medycznych tej firmy. Jak podkreślił, spotkanie "było poświęcone całkiem innemu problemowi".

Piecha podkreślił ponadto, że iwabradyny nie można było na listę wpisać, lecz tylko z niej skreślić.

Jak wyjaśnił, leki są wpisywane na listę po kilkutygodniowej procedurze. Oświadczył też, że od początku iwabradyna była "w całej procedurze" związanej z wpisywaniem leków na listę leków refundowanych. Jak dodał, preparat w październiku został poddany konsultacjom. Wiceminister powiedział, że powstało 50-60 opinii i "nikt nie kwestionował jej dopisania, poza Polskim Towarzystwem Farmaceutycznym".

Piecha przyznał, że na wstępnie przygotowanej liście leków iwabradyna była "zawieszona" - czyli nie było pewne, czy będzie uwzględniona jako lek refundowany. Jak mówił Piecha, lista ta przed podpisaniem przez ministra zdrowia Zbigniewa Religę (w środę 7 listopada) została jednak poprawiona.

O tym, że ostatecznie postanowiono iwabradynę refundować - tłumaczył Piecha - zadecydowały "kompletne opinie specjalistów krajowych, towarzystw oraz ściągnięte spisy refundacyjne z innych krajów", które dotarły do MZ w poniedziałek 5 listopada.

Poniedziałkowe "Fakty" TVN wyemitowały materiał, z którego wynikało, że Piecha spotykał się z przedstawicielem tej firmy farmaceutycznej nie tylko w ministerstwie (jak sam twierdził), ale też w kawiarni.

"Trudno, to jest sprawa pewnych niedomówień. Ja mówiłem prawdę, z tym, że człowiek wszystkiego nie pamięta" - mówił na konferencji Piecha.

Wiceminister podkreślił, że ani sam nie zaprasza, ani nie przyjmuje zaproszeń np. do restauracji od firm farmaceutycznych. Jak mówił, takie spotkanie może mieć jedynie miejsce w towarzystwie wielu osób, kiedy ktoś inny jest gospodarzem, on sam bowiem nie weryfikuje listy obecnych.

"Do jednego takiego spotkania na pewno doszło, były tam znane osoby, kilkanaście, może dwadzieścia" - mówił. Wśród nich miał być b. wicemarszałek Sejmu Marek Kotlinowski.

Piecha poinformował też, że we wtorek o godz. 17.30 spotka się z minister zdrowia Ewą Kopacz w sprawie zmian na liście leków refundowanych.

"Jestem przekonany, że wszystkie procedury, wszystkie dokumenty dostępne pani minister przejrzała i jestem przekonany, że podejmie właściwą decyzję" - mówił Piecha.

Jak podkreślił, ostatnie zmiany na liście leków refundowanych "nie są w interesie firm farmaceutycznych, ale jest to otwarcie w interesie pacjentów".

Przed konferencją prasową Piecha spotkał się z szefem klubu PiS Przemysławem Gosiewskim. Pytany, czy przekonał klubowych kolegów do swoich racji, powiedział, że "o to trzeba pytać ich". Sekretarz klubu PiS Krzysztof Tchórzewski powiedział, że każda tego typu sprawa musi być wyjaśniona.

Piecha podkreślił na konferencji, że przez całą sprawę "ma poczucie pewnego dyskomfortu". "Nie jest mi z tym dobrze" - dodał.

Dyrektor gabinetu szefa CBA Tomasz Frątczak powiedział, że Biuro traktuje sprawę listy leków "poważnie". Jak dodał, "trwają czynności analityczno-informacyjne, po przeprowadzeniu których zapadnie decyzja, o tym jakie będą dalsze działania". Zaznaczył, ze CBA od dawna monitoruje temat list leków refundowanych.

pap, ss, ab

 2

Czytaj także