10 listopada, podobnie jak w poprzednich miesiącach, politycy PiS obchodzą kolejną miesięcznicę smoleńską. Po mszy w Kościele Seminaryjnym na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, delegacja udała się na plac Piłsudskiego. Tam krótkie oświadczenie wygłosił Jarosław Kaczyński.
Awantura na miesięcznicy smoleńskiej. Kaczyńskiemu się wściekł
Na miejscu – jak co miesiąc pojawił się również aktywista Zbigniew Komosa, który złożył swój wieniec pod pomnikiem ofiar katastrofy smoleńskiej.
– Jest jak zwykle. Policja nie wykonuje swoich obowiązków, bo ma obowiązek oddzielić kontrdemonstrację. Jeśli to wolno tak nazwać, bo przecież to jest wystąpienie agentury Putina i nie powinno być w ogóle tolerowane – stwierdził prezes PiS. Wystąpienie polityka było przez cały czas zagłuszane okrzykami „kłamca!”, „kłamca!”.
– Już się wydawało, że można to jakoś opanować, ale cóż, policja chroni tych, którzy postawili haniebny wieniec z haniebnym napisem, który jest niczym innym jak putinowską propagandą, działalnością agenturalną, bezczelną działalnością agenturalną, ale zapewniam państwa, że przyjdzie kres tego czasu i przyjdzie prawdziwa sprawiedliwość – grzmiał Jarosław Kaczyński.
Kaczyński zaatakował Żurka. Awantura w Warszawie
W dalszej części swojego przemówienia Jarosław Kaczyński stwierdził, że „w dzisiejszej Polsce prawo nie obowiązuje i dowiadujemy się o tym każdego dnia”. – Najsmutniejsze jest to, że ludzie, którzy pozwalali przez osiem lat okradać Polskę na dziesiątki miliardów złotych poprzez VAT, podatki od paliw, od alkoholu, dzisiaj ośmielają się oskarżać tych, którzy kupowali bojowe wozy strażaków albo wspierali inne przedsięwzięcia społeczne – wyliczał były wicepremier.
Następnie prezes PiS postanowił zaatakować Waldemara Żurka. – Oni się chwytają w tej chwil wszelkich metod, prawo już właściwie w tej chwili nie obowiązuje, zostało zniesione. Działalność obecnego ministra sprawiedliwości to po prostu drwiny z prawa, a działalność i Donalda Tuska i tego pana to także drwiny ze społeczeństwa – próbował przekonywać polityk.
Na koniec przemówienia Jarosław Kaczyński zapewnił, że „aktualne rządy to tylko krótki moment w historii Polski”. – W każdym społeczeństwie są tacy ludzie, ale oni w żadnym razie nie mogą być podstawą władzy nie tylko dobrej, ale nawet złej. Mogą być podstawą władzy zdradzieckiej, obcej i taką mamy dzisiaj władzę w Polsce, ale zwyciężymy – podsumował.
Czytaj też:
Koalicja PiS i Konfederacji? Ta grupa Polaków jest przeciwnaCzytaj też:
Show Nawrockiego i problemy PiS. Tak ma wyglądać Marsz Niepodległości
