Kolejny wstrząs w Kościele. Sekretarz biskupa zatrzymany przez policję

Kolejny wstrząs w Kościele. Sekretarz biskupa zatrzymany przez policję

Ksiądz, zdjęcie ilustracyjne
Ksiądz, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / AnnaStix
W Legnicy wybuchł kolejny skandal związany z Kościołem. Policja zatrzymała sekretarza biskupa legnickiego, a sprawa znajdzie swój finał w sądzie. Duchowny został już odwołany ze stanowiska.

Informacja o dymisji sekretarza biskupa Andrzeja Siemieniewskiego pojawiła się w czwartek, 22 stycznia. W oficjalnym komunikacie Kuria Diecezjalna w Legnicy nie podała ani nazwiska księdza, ani przyczyn tej decyzji. Taka powściągliwość natychmiast wzbudziła spekulacje, że chodzi o zdarzenie o dużej wadze.

Kim był zdymisjonowany sekretarz biskupa?

Kiedy ksiądz Tomasz K. obejmował stanowisko sekretarza biskupa w styczniu 2022 roku, diecezja szeroko o nim informowała. Święcenia kapłańskie przyjął w 2011 roku, pierwszą posługę pełnił w parafii w Jeleniej Górze. Później pracował w Wyższym Seminarium Duchownym Diecezji Legnickiej, gdzie był prefektem.

Z czasem trafił do Legnickiej Kurii Biskupiej, łącząc obowiązki kurialne z pracą w seminarium. Wierni wiedzieli również, że pełni funkcję penitencjarza, czyli kapłana upoważnionego przez biskupa do rozgrzeszania z najcięższych grzechów. Był też ceremoniarzem katedralnym. Jeszcze niedawno nic nie wskazywało na to, że jego nazwisko stanie się przedmiotem publicznej dyskusji.

Zatrzymanie przez policję i zarzuty

Sytuacja zmieniła się 27 grudnia ubiegłego roku. Jak poinformował portal istotne.pl, ksiądz miał jechać na odpust do Jeleniej Góry, gdy został zatrzymany do rutynowej kontroli drogowej. Funkcjonariusze przeprowadzili standardowe badanie trzeźwości.

Inspektor Edyta Bagrowska, rzeczniczka Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze, nie potwierdziła wprost, że za kierownicą siedział duchowny. Przyznała jednak, że zatrzymany mężczyzna był nietrzeźwy. – Dostał zarzut. Sprawa została skierowana do sądu – powiedziała inspektor Bagrowska, dodając, że badanie wykazało 0,7 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.

Tożsamość zatrzymanego potwierdziła dopiero Diecezja Legnicka. Rzecznik kurii w rozmowie z lokalnym portalem przekazał oficjalne stanowisko biskupa.

– W związku z tym, że biskup legnicki dowiedział się o możliwości złamania przez księdza sekretarza przepisów obowiązujących wszystkich kierowców, odwołał go z pełnionej funkcji i obowiązków z nią związanych. Pozostałe decyzje zostaną podjęte po wyjaśnieniu sprawy przez organy państwowe – podano.

Skandale w diecezji legnickiej. To nie pierwszy przypadek

Obecna sprawa wpisuje się w dłuższą listę kontrowersji, które w ostatnich latach wstrząsały diecezją legnicką. Ogólnopolskie media szeroko opisywały historię byłego sekretarza biskupa Tadeusza Rybaka, księdza Andrzeja Jarosiewicza, pełniącego tę funkcję w latach 1992–2005.

Już jako proboszcz bazyliki w Bolesławcu nawiązał on relację z młodym mężczyzną, który próbował swoich sił w programie „Top Model”. Portal istotne.pl opublikował materiał zatytułowany „Kim jest Adrian”, co zakończyło się pozwami sądowymi wobec redakcji.

Dziennikarz Krzysztof Gwizdała mówił o tej sprawie w rozmowie z Arturem Nowakiem na kanale Sekielski Brothers Studio.

– Historia o tym, że Adrian pomieszkuje na plebanii, wszystkim była znana. Panie w galerii handlowej w centrum miasta mówiły mi, że widziały, jak przychodzili na zakupy. Po publikacji filmu ludzie najbardziej narzekali na to, że ksiądz był dla nich niemiły. Ludzie potrafią księżom wybaczyć wiele: kochanki i kochanków, alkohol. Nie lubią dwóch rzeczy: kiedy ksiądz kradnie pieniądze parafialne i kiedy pomiata wiernymi – stwierdził Gwizdała.

W lipcu ubiegłego roku Sąd Rejonowy w Bolesławcu uniewinnił dziennikarzy od zarzutu zniesławienia. Sam ksiądz został przeniesiony do Węglińca, gdzie – jak się okazało – również nie uniknął problemów. Odprawiał tam za pieniądze tak zwane msze wieczyste, wymagające zgody papieskiej, której nie posiadał. Po jego odejściu pojawiły się także niejasności dotyczące pieniędzy wpłacanych przez wiernych.

Biskup Andrzej Siemieniewski zdecydował o odsunięciu księdza Jarosiewicza od posługi.

Handel ziemią, wypadki i sprawy o pedofilię

Artur Nowak w książce „Kuria”, która trafiła do księgarń 13 stycznia, szeroko opisuje funkcjonowanie diecezji legnickiej. Jedną z kluczowych postaci publikacji jest wieloletni kanclerz kurii, ksiądz Józef Lisowski, nazywany „żelaznym kanclerzem”.

W ubiegłym tygodniu duchowny oficjalnie przeszedł na emeryturę. Jak pisał Nowak, przez lata miał on unikać konsekwencji mimo licznych kontrowersji.

„Noga powinęła mu się wiele razy, ale żaden biskup od początku istnienia diecezji nie zdjął go ze stanowiska kanclerza” – pisał autor.

W książce i wcześniejszych publikacjach pojawiały się zarzuty dotyczące handlu gruntami przekazywanymi parafiom przez państwo, a także sprawa wypadku drogowego z udziałem młodego motocyklisty.

Ogólnopolskim echem odbił się również proces księdza Piotra M. z Ruszowa koło Zgorzelca, skazanego za przestępstwa na tle pedofilskim. W kwietniu ubiegłego roku Sąd Okręgowy w Legnicy zobowiązał diecezję do wypłaty blisko miliona złotych odszkodowania ofiarom. We wrześniu biskup zadeklarował, że diecezja nie będzie się odwoływać od wyroku. – Żadne pieniądze nie wynagrodzą tego, co się stało – mówiła dziennikarzom Gazety Wyborczej matka jednej z ofiar.

Czytaj też:
Kolęda dzieli Polaków. Sondaż ujawnia, ile naprawdę wkładamy do kopert
Czytaj też:
Straszyli boskim potępieniem i karą. Grupa religijna z Wrocławia jak sekta

Opracowała:
Źródło: Gazeta Wyborcza