Działająca przy Sejmie Rada Ochrony Pracy zwróciła uwagę na nowe formy monitoringu, za którymi nie nadążają regulacje. Przy tworzeniu przepisów o ochronie pracowników niemożliwe było branie pod uwagę zaawansowanych współczesnych technologii. Eksperci zwracali uwagę na ten problem, mimo że aktualne przepisy ustanawiano w 2018 roku, co może wydawać się stosunkowo nieodległą datą. Pokazuje to, jak szybko postępują dziś zmiany w tej dziedzinie.
Monitorowanie pracownika. Przepisy nie nadążają za technologią?
Omawiane regulacje odnosiły się wówczas niemal wyłącznie do monitoringu wizyjnego i monitorowania poczty elektronicznej pracownika. Współcześnie katalog narzędzi kontrolnych jest oczywiście znacznie szerszy. Nadzorowana jest aktywność pracowników w systemach informatycznych i czas pracy przy komputerze, śledzone są także pojazdy firmowe poprzez systemy GPS. Sztuczna inteligencja analizuje też zachowania użytkowników w systemach IT czy analizują wydajność pracy.
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej na pytania „Dziennika Gazety Prawnej” odnośnie powyższych kwestii odpowiedziało, że nie widzi potrzeb zmiany przepisów. Zapewniało, że obowiązujące prawo ma charakter „technologicznie neutralny”, czyli określa ogólne zasady, które mogą być stosowane także do nowych narzędzi. Uszczegółowienie prawa, zdaniem resortu, prowadziłoby do znacznie szybszej jego dezaktualizacji.
Zajmująca się ochroną danych w ODO24 radca prawna Karolina Kukielska nie zgadza się jednak z tym stanowiskiem. – Przepisy dotyczące monitoringu w miejscu pracy zdecydowanie wymagają aktualizacji – podkreślała w rozmowie z gazetą. Jej zdaniem brak przejrzystych zasad rodzi niepewność po stronie pracodawców i organów oceniających poszczególne sytuacje.
Monitorowanie pracowników? Sami pracodawcy mają wątpliwości
Radca prawny Paweł Sych, partner zarządzający zespołem ochrony danych osobowych w kancelarii PCS Paruch Chruściel Stępień Kanclerz, zgadza się ze stawianiem na ogólne zasady. Zauważa jednak, że nie wyklucza to potrzeby zmian w przepisach. Jak tłumaczył na przykładach, wielu pracodawców ma wątpliwości, czy stosowane przez nich rozwiązania podlegają obecnym regulacjom.
Istnienie problemu potwierdziła też Justyna Tyc-Brzosko, counsel, radczyni prawna w Praktyce Prawa Pracy i Ubezpieczeń Społecznych kancelarii DZP. – Brak szczegółowych przepisów pozostawia pracodawcom szeroki katalog środków monitorujących, co często prowadzi do gromadzenia zbyt dużej ilości danych i naruszania praw pracowników, np. prawa do prywatności – zauważała.
Rozwiązanie zaproponował Michał Kibil, partner zarządzający w Kancelarii DGTL. Jak mówił, pomocne byłyby jasne wytyczne interpretacyjne. Dzięki temu wiadomo byłoby, jak interpretować normy, by szybko dostosować je do „dynamicznie zmieniającej się
rzeczywistości”.
