Wpuściła Zandberga, straciła pracę. „Sytuacja nie jest fajna”

Wpuściła Zandberga, straciła pracę. „Sytuacja nie jest fajna”

Adrian Zandberg
Adrian Zandberg Źródło: Facebook / @partiarazem
Zwolniona dyscyplinarnie kierowniczka Dino rozmawiała z radiem TOK FM. Jak przyznała Katarzyna Kiwierska, oficjalnym powodem wypowiedzenia umowy była interwencja posła Adriana Zandberga.

Katarzyna Kiwierska to była kierowniczka sklepu Dino w Sochaczewie, która zwróciła uwagę na niezgodne z przepisami warunki pracy. Najpierw o niskich temperaturach panujących w markecie poinformowała pracodawcę, a następnie Państwową Inspekcję Pracy i związek zawodowy. Później wpuściła na zaplecze posła Adriana Zandberga, który postanowił odwiedzić obiekt w ramach interwencji poselskiej.

Kierowniczka sklepu zwolniona, bo wpuściła posła

Co istotne, po pojawieniu się posła Zandberga, w markecie w ciągu kilku godzin pojawiły się nagrzewnice. – Jako kierowniczka byłam zobowiązana przestrzegać przepisów. Część ekipy pracującej wylądowała na zwolnieniach lekarskich, bo w takich warunkach ludzie chorują – podkreślała w TOK FM Kiwierska.

– To było 6℃. a nawet 2℃. zależnie od miejsca – dodawała. – Ludzie całe dnie siedzą w przeciągach i są narażeni na takie temperatury, jakie są na zewnątrz – zwracała uwagę była kierowniczka sklepu. Jak przyznała w TOK TM, w jej wypowiedzeniu jako powód rozwiązania umowy wpisano naruszenie procedur poprzez wpuszczenie posła na zaplecze. Zaznaczała jednak, że w tracie interwencji poselskiej parlamentarzysta jest jak najbardziej osobą upoważnioną. Swój przypadek zgłosiła już do sądu pracy.

Katarzyna Kiwierska przyznała, że dyscyplinarne zwolnienie komplikuje w jej przypadku znalezienie nowego zatrudnienia. – Nie jest to miła sytuacja. Nikt nie chce być zwolniony dyscyplinarnie, kiedy działa w ramach przepisów – komentowała. – Każdy wie, jak to jest: dostajemy dyscyplinarkę i mamy nabrudzone w papierach – dodawała.

Zwolnienie kierowniczki Dino. „Nie żałuję”

Dopytywana o swoje odczucia, była kierowniczka zapewniała, że nie żałuje swojego postępowania. – Sytuacja została nagłośniona i coś dobrego z tego wyszło – podsumowała. – Mam nadzieję, że warunki w sieci się poprawią i pracownicy będą mogli pracować w godnych warunkach. Pracodawca ma pewne obowiązki względem pracownika – przypominała.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oznajmiło już, że sprawę traktuje „niezwykle poważnie”. Minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk poprosiła Głównego Inspektora Pracy o pilną kontrolę.

– Upominanie się o zdrowie i bezpieczeństwo współpracowników to postawa godna pochwały, nie odwetu. W związku z doniesieniami o zwolnieniu pracownicy Dino – działaczki związkowej objętej szczególną ochroną, która miała zgłosić nieprawidłowe warunki pracy w markecie, zwróciłam się z wnioskiem do Głównego Inspektora Państwowej Inspekcji Pracy o pilne przeprowadzenie kontroli – mówiła w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.

Czytaj też:
Wpuściła polityka na zaplecze Dino. Została zwolniona
Czytaj też:
Kontrowersje po reportażu TVN. „Taka prezentacja wprowadza widzów w błąd, manipuluje”

Źródło: Tok FM / Gazeta Wyborcza