Był skazany za zabójstwo „Pershinga”. Żąda gigantycznego odszkodowania

Był skazany za zabójstwo „Pershinga”. Żąda gigantycznego odszkodowania

Ryszard Bogucki
Ryszard Bogucki Źródło: Newspix.pl / Dawid Markysz / EDYTOR.net
Przed Sądem Okręgowym w Krakowie ruszył proces o odszkodowanie dla Ryszarda Linarda-Boguckiego, skazanego za zabójstwo „Pershinga”. Domaga się od państwa blisko 46 mln zł.

Ryszard Linard-Bogucki (zmienił nazwisko i zgodził się na publikację swoich danych i wizerunku – red.) został prawomocnie skazany za zabójstwo Andrzeja Kolikowskiego ps. „Pershing” – bossa gangu pruszkowskiego.

Po 25 latach wyszedł z więzienia w Herbach pod Częstochową. – Mało kto o tym pamięta, że na te 25 lat połowa tego okresu – 12,5 roku to było tymczasowe aresztowanie w sytuacji, w której absolutnie sobie na to nie zasłużyłem – mówił były biznesmen po opuszczeniu aresztu – mówił były biznesmen.

Ryszard Bogucki wyszedł po 25 latach z więzienia. Chce 46 mln zł odszkodowania

Jak wyjaśnia jego pełnomocnik mec. Paweł Matyja, postępowanie trwa już około dekady i dotyczy dwóch wątków: zarzutów związanych z rzekomym nakłanianiem do zabójstwa gen. Marka Papały oraz tzw. sprawy gospodarczej dotyczącej przywłaszczenia samochodów. W obu przypadkach Linard-Bogucki został prawomocnie uniewinniony.

Obie sprawy pierwotnie toczyły się osobno w Katowicach i Warszawie, później zostały połączone i prowadzone w Katowicach. W piątek 8 maja przed Sądem Okręgowym w Krakowie rozpoczął się proces.

Wniosek o odszkodowanie od Skarbu Państwa w wysokości 46 mln zł obejmuje m.in. rekompensatę za warunki wieloletniego aresztu oraz utracone korzyści finansowe. Jak wskazuje obrona, Linard-Bogucki jako więzień szczególnie niebezpieczny miał być poddawany bardzo restrykcyjnym rygorom – m.in. częstym kontrolom, ograniczeniom snu, kajdankom podczas spacerów czy skrajnym warunkom w celi.

Według pełnomocnika „szczególnie dotkliwe były także skutki pierwszego aresztowania w latach 90., które miało poważnie wpłynąć na jego działalność gospodarczą i wizerunek”. – W tej sprawie słuchano już wielu świadków, wielu biegłych, pojawiły się tony dokumentacji. Wolelibyśmy, żeby to postępowanie po przeniesieniu do Krakowa nie było aż tak szeroko zakrojone, bo siłą rzeczy zajmie kolejną dekadę. Rodzi się podstawowe pytanie, ile można spędzić w sądach, żeby odzyskać sprawiedliwość – powiedział mec. Paweł Matyja w rozmowie z PAP.

Kolejna rozprawa, na której sąd zajmie się wnioskami dowodowymi, została wyznaczona na 25 czerwca.

Źródło: PAP