Eksperyment za miliardy. Każdego roku Polska powtarza ten sam błąd

Eksperyment za miliardy. Każdego roku Polska powtarza ten sam błąd

Smutna nastolatka trzymająca telefon komórkowy, zdjęcie ilustracyjne
Smutna nastolatka trzymająca telefon komórkowy, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / Antonio Guillem
Większość młodych Polaków opuszcza rodzinny dom dopiero około trzydziestki. Wychowankowie pieczy zastępczej często muszą zrobić to niemal dekadę wcześniej – bez rodziny, finansowej poduszki bezpieczeństwa i pewności, że będzie do kogo zadzwonić, gdy wszystko zacznie się sypać. To nie tylko dramat pojedynczych osób, ale także kosztowna słabość całego systemu.

W dniu osiemnastych urodzin państwo mówi: jesteś dorosły. Powodzenia. Większość młodych ludzi w Polsce wyprowadza się z domu dopiero między 26. a 28. rokiem życia. Wychowankowie pieczy zastępczej często muszą zrobić to niemal dekadę wcześniej – bez rodzinnego zaplecza, poduszki finansowej, wiedzy jak załatwić najprostsze sprawy, od wynajęcia mieszkania po wizytę w urzędzie. Bez pewności, że będzie do kogo zadzwonić, gdy wszystko zacznie się sypać. Od jednej z najbardziej poturbowanych grup społecznych oczekujemy dużo więcej niż od ich rówieśników, którzy mogą liczyć na stałe wsparcie dorosłych. Koszt tego eksperymentu bywa bardzo wysoki, a rachunek trafia do nas wszystkich.

Każdego roku w Polsce pieczę zastępczą opuszcza kilka tysięcy młodych ludzi. Teoretycznie system ich do tego przygotowuje. Na papierze wygląda to rozsądnie: świadczenia, indywidualny program usamodzielnienia, opiekun. To ostatni etap wieloletniego procesu, w którym system zastępuje rodzinę. Państwo przez lata bierze odpowiedzialność za codzienność dzieci i młodzieży: dach nad głową, szkołę, leczenie i bezpieczeństwo. Problem zaczyna się w dniu osiągnięcia pełnoletności. To moment, w którym wsparcie systemu gwałtownie słabnie, a od nastolatka oczekuje się kompetencji i samodzielności, których większość jego rówieśników nie musi jeszcze posiadać. Osiemnaste urodziny stają się pieczątką stemplującą certyfikat dorosłości.

– Siedemnastolatek z pieczy bywa często bardziej życiowo biegły niż przeciętny nastolatek, choć niestety jest to raczej wada systemu niż jego zaleta

– mówi Piotr Kowalski, Dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Łodzi.

W tym miejscu ujawnia się słabość systemu i pojawia pytanie nie tylko o wrażliwość wobec tych, którzy mieli trudniejszy start. To pytanie o racjonalność polityki społecznej i sens systemu, który po latach inwestycji w dziecko w krytycznym momencie każe mu skoczyć w dorosłość bez spadochronu. Nieudane usamodzielnienie ma swoją cenę. Najpierw płacą ją młodzi ludzie – w postaci utraconych szans edukacyjnych i zawodowych, kryzysów psychicznych, bezdomności. Później płacimy ją wszyscy w kosztach pomocy społecznej, ochrony zdrowia i interwencji kryzysowych.

„Pani Kasiu, nikt mi nie zrobił zakupów”

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Wprost.

Aktualne cyfrowe wydanie tygodnika dostępne jest w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.