Resort obrony ma dość dezinformacji w sprawie kart mobilizacyjnych. Ministerstwo Władysława Kosiniaka-Kamysza postanowiło zareagować na szerzące się w sieci fake newsy na ten temat.
MON zwraca uwagę na dezinformację ws. kart mobilizacyjnych
W piątek 11 września MON zamieścił na platformie X wpis, w którym już na wstępie pisze wielkimi literami „STOP DEZINFORMACJI”. Dalej dowiadujemy się, że chodzi o sianie niepokoju wokół tematu kart mobilizacyjnych.
„W sieci pojawia się coraz więcej fałszywych i zmanipulowanych informacji dotyczących kart mobilizacyjnych. Zachowaj ostrożność i nie udostępniaj niesprawdzonych treści” – zaleca resort. W dalszej części tłumaczy, o co faktycznie chodzi w tym temacie.
„Nadawanie przydziałów mobilizacyjnych nie jest nową procedurą – jest realizowana od wielu lat. To stały element systemu obronnego państwa. Wojskowe Centra Rekrutacji prowadzą ewidencję osób objętych obowiązkiem obrony i nadają przydziały zgodnie z potrzebami Sił Zbrojnych RP. Takie działania nie oznaczają rozpoczęcia powszechnej mobilizacji ani masowego powoływania obywateli do wojska” – zapewnia ministerstwo.
Kłamstwa w sprawie kart mobilizacyjnych. Komunikat MON
To jednak nie koniec akcji dezinformacyjnej. „W przestrzeni informacyjnej pojawiają się również spreparowane, wygenerowane przez AI wizerunki rzekomych kart mobilizacyjnych” – czytamy w komunikacie MON.
„Masz wątpliwości dotyczące dokumentu? Skontaktuj się ze swoim Wojskowym Centrum Rekrutacji i zweryfikuj informację u źródła. Nie daj się dezinformacji i zawsze sprawdzaj informacje w oficjalnych źródłach” – zaleca resort obrony. Pod wiadomością oznaczone zostały konta portali, zajmujących się śledzeniem i prostowaniem fałszywych doniesień.
Czytaj też:
Mieszkańcy Raszyna wpadli w furię. Urząd miasta reaguje na absurdalną awanturę w sieci Czytaj też:
Tak wygląda przestępczość w Polsce wśród obcokrajowców. Liczby mówią same za siebie
