Dwa głosy przesądziły o porażce PSL w Sejmie. Ludowcy szykują kolejny ruch

Dwa głosy przesądziły o porażce PSL w Sejmie. Ludowcy szykują kolejny ruch

Władysław Kosiniak-Kamysz, szef PSL
Władysław Kosiniak-Kamysz, szef PSL Źródło: PAP / Albert Zawada
PSL nie rezygnuje z walki o zniesienie limitu kadencji samorządowców. Po porażce w Sejmie ludowcy rozważają kolejne kroki.

Ograniczenie obowiązujące od 2018 roku wprowadziło Prawo i Sprawiedliwość. PSL chciało je usunąć, argumentując, że o dalszym sprawowaniu funkcji przez samorządowców powinni decydować mieszkańcy.

Próba zniesienia ograniczenia liczby kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast zakończyła się porażką. W głosowaniu przeprowadzonym 22 października za projektem opowiedziało się 213 posłów, natomiast 215 było przeciw. Dziewięciu parlamentarzystów wstrzymało się od głosu, a 23 nie uczestniczyło w głosowaniu. Łącznie głos oddało 437 posłów.

PSL może sięgnąć po referendum

Po przegranym głosowaniu ludowcy analizują inne możliwości. Marek Sawicki w rozmowie z „Wprost” zapowiedział, że jeśli nie uda się zdobyć poparcia dla zmian w parlamencie, ugrupowanie może zaproponować referendum. Rozważany wariant zakładałby wprowadzenie limitu kadencji dla wszystkich polityków, w tym radnych, posłów i senatorów.

Marek Sawicki uważa, że ostatecznie decydujący głos powinni mieć obywatele. Zapytany, czy parlamentarzyści poparliby takie rozwiązanie odparł, że „ludzie się wypowiedzą a parlament to poprze”.

Na razie pomysł dotyczący parlamentarzystów pozostaje na etapie analiz. Jego realizacja wymagałaby znacznie szerszych zmian prawnych, ponieważ ograniczenie liczby kadencji posłów i senatorów wiązałoby się ze zmianą konstytucji.

Dwukadencyjność na celowniku. PSL rozważa nowy krok

Niezależnie od zapowiedzi PSL możliwy jest powrót do sprawy za sprawą inicjatywy senackiej. Jak ustaliło RadioZET.pl, na jednym z najbliższych posiedzeń Sejmu ma zostać rozpatrzona propozycja, której założenia są zbliżone do projektu ludowców.

Chodzi o druk nr 2080, wniesiony w listopadzie 2025 roku przez grupę senatorów. Do tej pory nie doczekał się rozpatrzenia. Przewiduje uchylenie art. 11 par. 4 Kodeksu wyborczego oraz odpowiedniego przepisu ustawy z 2018 roku.

Politycy PSL przekonują, że obecne regulacje dotyczące samorządów budzą wątpliwości konstytucyjne. Posłanka Bożena Żelazowska zwróciła uwagę w rozmowie z RadioZET.pl, że zastrzeżenia zgłaszali również sami samorządowcy.

– Nawet samorządowcy zgłosili takie zastrzeżenie do Trybunału Konstytucyjnego. Ale skoro nie pracuje on normalnie, to nie może odpowiedzieć – komentuje w rozmowie Radiem Zet posłanka Bożena Żelazowska z PSL.

–Donald Tusk także stwierdził, że był to jakiś „problem techniczny”. I skoro jest większość w parlamencie, to tym razem tę ustawę przegłosujemy – dodaje Urszula Pasławska.

PSL ma nowy plan po przegranym głosowaniu

Jeśli kolejna próba zakończy się niepowodzeniem, PSL chce rozważyć szerszą inicjatywę. Chodzi o wprowadzenie limitu kadencji również dla posłów i senatorów. Ludowcy nie wykluczają, że projekt mógłby zostać zgłoszony jako inicjatywa obywatelska. – Niewykluczone, że będzie to także inicjatywa obywatelska – zapowiada Urszula Pasławska.

Krzysztof Szczucki zwrócił uwagę na możliwe przeszkody prawne. – To wymagałoby zmiany konstytucji, a PSL taką większością nie dysponuje. Wykonawcze organy jednostek samorządowych nie są odpowiednikami organów ustawodawczych, czyli Sejmu i Senatu — argumentował poseł Rozwoju Plus.

Podobnie do propozycji odniósł się Tomasz Trela.

– Nie ma takiej przestrzeni, żeby zmieniać konstytucję i Władysław Kosiniak-Kamysz doskonale to wie. Wiem, że to zagranie polityczne i mobilizujące, ale nie spodziewam się większości dla takich zmian – komentował polityk Lewicy.

Rzecznik tej formacji Łukasz Michnik przyznał z kolei, że chociaż pomysł ograniczenia liczby kadencji parlamentarzystów budzi wątpliwości konstytucyjne, ale sam ocenia go pozytywnie. – Mnie osobiście takie rozwiązanie się podoba. To mogłoby pozwolić trochę przewietrzyć Sejm. W parlamencie pojawiłoby się więcej nowych twarzy, weszłyby tutaj osoby z ideową werwą, które chcą walczyć o postulaty. Niektórym politykom, którzy są przy Wiejskiej od wielu kadencji, takiej werwy już po prostu brakuje – wyjaśnił.

Znacznie bardziej sceptyczny jest Witold Zembaczyński. Poseł KO zwrócił uwagę, że ograniczenie kadencji mogłoby oznaczać odejście z parlamentu doświadczonych polityków, w tym liderów partyjnych.

– Jestem bardzo ciekaw, jak wyglądałby Sejm bez kierownictwa partii PSL, bo nikt z nich by się w Sejmie nie znalazł. To jest raczej pomysł zgłodzony dla odwrócenia uwagi, niż realne rozwiązanie, bo nie wyobrażam sobie takiego parlamentu, bez kierownictw partii – podkreślił w rozmowie z „Wprost”.

Czytaj też:
PSL nie składa broni po porażce. Koniec wiecznych posłów? „Trzeba przewietrzyć Sejm”

Opracowała:
Źródło: Radio Zet / Wprost.pl