Marcowy rodowód opozycji

Marcowy rodowód opozycji

Dodano:   /  Zmieniono: 27
Fot. M. Stelmach/Wprost
To był czas zły, haniebny czas, który bardzo Polsce zaszkodził - mówił prezydent Lech Kaczyński o wydarzeniach Marca'68, podczas sobotniej uroczystości na Dworcu Gdańskim, skąd odjeżdżali zmuszeni do wyjazdu Polacy żydowskiego pochodzenia. Zadeklarował przywrócenie marcowym emigrantom bez formalności odebranego obywatelstwa.

Uroczystości związane z 40 rocznicą Marca '68 odbyły się na Dworcu Gdańskim, skąd odjeżdżały pociągami osoby zmuszone do emigracji i na Uniwersytcie Warszawskim, gdzie w 40. odbył się wiec studencki, który stał się początkiem wydarzeń marcowych


Stojąc na dworcu Lech Kaczyński podkreślił, że kampania antysemicka rozpętana w marcu 1968 r. była "na skalę nie do wyobrażenia". "W wyniku tej kampanii tysiące ludzie żydowskiego pochodzenia lub żydowskiej narodowości (..) opuściło nasz kraj w warunkach może nie tyle pełnego przymusu, ale bardzo silnego nacisku, szczególnie w niektórych ośrodkach poza Warszawą" - powiedział prezydent.

"Był to czas bardzo zły, haniebny (..) dla naszego kraju. Czas, który Polsce niezwykle wręcz zaszkodził. To była operacja zorganizowana przez ówczesną monopartię - Polską Zjednoczoną Partie Robotniczą, przez dużą część komunistów polskich, ale koszty poniósł cały naród. Cały naród stracił, można powiedzieć, opinię na wiele lat. Te straty nie zostały do dziś wyrównane. Jeszcze większą stratą było to, że tysiące często bardzo zdolnych, ambitnych przedsiębiorczych ludzi musiało nasz kraj opuścić" - mówił.

Mówiąc o Dworcu Gdańskim, prezydent powiedział, że miejsce to powinno być pamiętane właśnie dlatego, aby takich miejsc w historii Polski już nigdy nie było. "Jestem głęboko przekonany, że takich miejsc już nie będzie, ale trzeba tego pilnować. Ja w ramach swoich kompetencji pilnować tego będę" - zadeklarował prezydent.

"Wszystkim tym, którym obywatelstwo wtedy odebrano, jeśli tego będą chcieli będzie ono przywrócone. Gotów jestem bez żadnych formalności, nawet bez wniosku, tylko za wyrażeniem zgody (...) każdemu z tamtych czasów obywatelstwo w bardzo krótkim czasie nadać" - powiedział Lech Kaczyński.

"W dużej mierze to pokolenie Marca'68 organizowało opozycję demokratyczną, a potem ruch +Solidarności+" - mówiła. Dodała, że po wydarzeniach Marca'68 wiele osób "przejrzało", czym jest komunizm, co oznacza władza totalitarna, a także jak łatwo jest używać "instrumentu antysemityzmu" w walce politycznej - mówiła prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Według niej, po wydarzeniach marcowych wielu zrozumiało, czym jest komunizm i władza totalitarna.

[[mm_1]]Prezydent stolicy podkreśliła, że ci, którzy przed 40 laty zmusili do emigracji 15 tys. ludzi "nie wygrali". "Z kolei ci, którzy podjęli wtedy aktywną działalność polityczną zainspirowali powstanie ruchu społecznego, który doprowadził do upadku PRL" - dodała.

 

Zdaniem Gronkiewicz-Waltz, pamięć o Marcu'68 powinna wyrażać się codziennie przez piętnowanie "wszystkiego, co niesie ze sobą nienawiść i pogardę".

Dworzec Gdański w Warszawie jest symbolem wszystkich dworców, z których po Marcu'68 Żydzi wyruszyli z dokumentem podróży w jedną stronę - mówiła aktorka żydowskiego pochodzenia, szefowa Fundacji Shalom Gołda Tencer. [[mm_2]] [[mm_3]]

"Tablica na Dworcu Gdańskim jest tablicą bólu, nie ugaszonego bólu rozstań" - podkreśliła Tencer. Sobotnią uroczystość zadedykowała "rodzicom, którzy (...) musieli wyjechać i od nowa budować swe życie".

"Wyjeżdżaliśmy stąd dlatego, że nie mogliśmy być tu Polakami i dlatego, że nie mogliśmy tu żyć jak Żydzi. (...) Ówczesna Polska nas tutaj nie chciała" - mówił zaś Michał Sobelman, który z Polski wyjechał w 1969 roku. Dodał, że jest wdzięczny za "szlachetny i piękny gest zwracania obywatelstwa obywatelom żydowskim przez prezydenta". "Pamiętamy tych, którzy tej chwili nie doczekali - szczególnie naszych rodziców, którzy zmarli w poczucie zgorzknienia i tęsknoty za krajem, którego nie mogli więcej zobaczyć" - podkreślił.

Podczas uroczystości na Uniwersytecie Warszawskim prezydent mówił, że rok 1968 "zamknął okres zbliżonego do normalnego rozwoju nauk humanistycznych w naszym kraju; w warunkach komunistycznych nie mogło być tutaj pełnej normalności, pełnej wolności badań, ale nauki te, a w szczególności socjologia i filozofia, rozwijały się dobrze. Po roku 1968 komunistyczny dogmat zaczął w nich funkcjonować z siłą nieporównanie większą" - powiedział prezydent. Jego zdaniem, "w tym sensie rok 1968 był rokiem ludzi, którzy chcieli uwstecznić sytuację w naszym kraju, przywrócić w znacznym stopniu sytuację sprzed 1956 r.". "Na kilka lat to się udało" - dodał.

Lech Kaczyński zaznaczył, że wydarzenia Marca 1968 r. miały wiele bardzo smutnych aspektów, wymienił m.in. represje, które dotknęły setek osób nie tylko z Uniwersytetu Warszawskiego, kampanię antysemicką i zmuszenie do emigracji tysięcy ludzi pochodzenia żydowskiego.

Prezydent podkreślił, że Marzec '68 to także "wyraz buntu studentów". "Represje dotknęły setek ludzi. Uniwersytet (Warszawski) ucichł, grupa studenckiej opozycji przestała istnieć (...), ale mit studenckiej opozycji, ale przekonanie, że była taka grupa ludzi, która potrafiła działać, żył wśród tych, którym nie podobał się komunizm, którzy chcieli coś robić" - powiedział Lech Kaczyński.[[mm_4]]

8 marca 1968 r. na dziedzińcu UW odbył się wiec protestacyjny w związku ze zdjęciem przez władze komunistyczne wystawianych w Teatrze Narodowym "Dziadów" oraz relegowaniem z uczelni Adama Michnika i Henryka Szlajfera. Studenci zostali brutalnie zaatakowani przez oddziały milicji oraz "aktyw robotniczy". Stało się to początkiem tzw. wydarzeń marcowych, czyli kryzysu politycznego związanego z falą studenckich protestów oraz walką polityczną wewnątrz PZPR, rozgrywaną w atmosferze antysemickiej i antyinteligenckiej propagandy.

pap, em

-
 27

Czytaj także